Wigilijna magia
Nasi przodkowie uważali ją za roślinę magiczną, przynoszącą szczęście i chroniącą przed niepowodzeniami. Nie zadowalali się jednym pękiem, potrzebowali aż trzech. Jeden wieszali nad stołem wigilijnym, drugi nad drzwiami frontowymi, trzeci – nad źródłem ognia w domu – paleniskiem, a w późniejszych czasach kominkiem lub nad kuchnią.
Jemioła znad stołu zjednuje pomyślność losu dla wszystkich biesiadników, zabezpiecza przed materialnymi stratami, przynosi dostatek. Wszystkie składane pod nią podczas dzielenia się opłatkiem życzenia nabierają mocy sprawczej, jeśli są naprawdę szczere, a pocałunki wzmacniają serdeczne więzi. Pomagać miała nieszczęśliwie zakochanym – wystarczyło oderwać gałązkę, przyczepić ją podczas najbliższego po Wigilii nowiu do drzwi ukochanej osoby i pozostawić tam aż do pełni, a potem zabrać i nosić na sercu, aby nasz przedmiot uczuć odpowiedział miłością równie ognistą…
Pęk umocowany nad drzwiami będzie bronił dostępu złym mocom i chorobie, także sprawi, że nieżyczliwi nie przekroczą progu naszego domu. No, chyba że komuś zależy na obłaskawieniu wroga – wtedy właśnie dobrze jest go zaprosić i pod jemiołą objąć lub chociaż uścisnąć mu rękę – magia złotej gałęzi zmiękczy najbardziej zakamieniałe w urazie serce.
Dobrze jest też zerwany z niej listek włożyć do portfela. Będzie talizmanem chroniącym właściciela przed kradzieżą pieniędzy i… rozrzutnością. A wigilijna gałązka zabrana w podróż sprawi, że nie spotka nas żaden wypadek.
Jemioła zawieszona nad źródłem ognia zabezpiecza dom przed pożarem i piorunem – wystarczy oderwać od niej
7 listków, spalić je, a popiół zalać wodą. Trzy liście podrzucone po wieczerzy wigilijnej do karmy zwierząt – krowom zapewnią mleczność, koniom siłę i szybkość, maciorom płodność. Pędy podesłane w kurniku mają sprawić, że kury się będą dobrze nieść. Okadzone zapalonymi gałązkami jemioły ule staną się niezwykle pracowite i zrobią mnóstwo miodu. Ponadto dobrze jest podeschnięte już listki dorzucić do siewnego ziarna – zapewni to obfite plony.
Jemiołę wigilijną należy trzymać w domu przez cały rok – dobry czar znika, gdy zostanie wyrzucona. A właśnie! Tę jemiołę znad ognia, pożółkłą już, a zatem złotą, można za przykładem Szwedów wykorzystać do zrobienia magicznej różdżki. Ponoć – gdy się jej pęd owinie wokół gałązki leszczyny i w wigilię świętego Jana zaraz po zachodzie słońca dotknie ziemi – pokaże, gdzie są zakopane skarby. Wystarczy znaleźć się w ich pobliżu, a jemiołowy pęd zacznie wić się jak żywy, tym intensywniej, im bliżej skarbu się znajdziemy. Tylko, oczywiście, najpierw trzeba trafić na właściwe miejsce.
Jak widać, pożytków z jemioły jest mnóstwo, nie zapomnijmy więc, że obok choinki powinna stanowić obowiązkowy
świąteczny wystrój każdego domu.
Nie wolno jej było zrywać bez odprawienia odpowiednich rytuałów: druidzi ścinali jemiołę szczerozłotym sierpem i zawijali w białe płótno (nie mogła dotknąć ziemi – wtedy traciła moc); w Japonii zbiorowi towarzyszyły modły kapłanów, w Afryce – dudnienie tam tamów i magiczne tańce.
Wedle magów i kapłanów z różnych stron świata, była darem od bogów o wielkiej mocy czynienia dobra – żyje przecież między niebem a ziemią, ma liście, ale nie ma korzeni, nie niszczą jej mrozy ani śniegi, a gdy zerwana usycha, nabiera złocistej barwy. Od tysięcy lat u wielu ludów uchodziła więc za symbol nieśmiertelności, odrodzenia i mądrości. W Skandynawii nazywano ją złotą gałęzią, bo zebrana podczas zimowej równonocny i przetrzymana do letniego przesilenia wskazywać miała drogę do zakopanych w ziemi skarbów. Murzyni z Senegalu mówili o jemiole „tarcza”, była tam bowiem talizmanem osłaniającym wojowników przed ciosami podczas bitwy.
Lecząca wszystko
– takie miano nadali jej Anglicy. Według starej legendy, wieki temu kraj Celtów nawiedziła straszliwa zaraza. Ciała chorych pokrywały się ropiejącymi wrzodami, umierali w męczarniach. Druidzi nie mogli znaleźć na to leku i błagali o pomoc bogów, a potem ułożyli się do snu w cieniu świętych dębów, czekając na odpowiedź. I wszyscy śnili ten sam sen: ujrzeli w nim olbrzyma spowitego w białą szatę. Trzymał w ręku laskę, wokół której owijał się wąż. Laską wskazał rosnącą na dębie jemiołę. Ściął ją złotym nożem. – Oto wasz lek – rzekł. Po obudzeniu druidzi ścięli jemiołę – za przykładem olbrzyma – złotymi nożami i przyrządzili z liści wywar, który uleczył wszystkich chorych. Od tamtej pory zawsze nosili przy sobie jej gałązki. Leczyli nią wiele schorzeń.
Do dziś naturoterapeuci zalecają stosowanie ziela jemioły przy epilepsji, kurczach, arteriosklerozie i nadciśnieniu tętniczym, nerwicy serca i niektórych dolegliwościach kobiecych, np. upławach. W Bułgarii w mieszance ziołowej proponowano ją przy astmie połączonej z chronicznym zapaleniem oskrzeli.
Ponadto wyciągami z jemioły od wieków leczyli zbyt obfite krwawienie miesiączkowe. Ksiądz Kneipp zalecał je jako doskonały środek na zatrzymanie krwotoku poporodowego. Kobiety zaś, które miały kłopoty z zajściem w ciążę, piły wino, w którym macerowała się jemioła.
Współczesna medycyna
także zalicza jemiołę do roślin leczniczych. Badania nad jej właściwościami wciąż trwają, wiadomo już jednak, że zawiera cenne składniki: flawonoidy (m.in. kwercytynę), aminy (cholinę, acetylocholinę, histaminę), trójterpeny, kwasy organiczne, glikoproteiny i wiskotoksynę. Ustalono, że wyciągi z ziela jemioły obniżają ciśnienie krwi wskutek bezpośredniego działania na serce – gdyż spowalniają jego pracę. Stosowanie ziela jemioły zaleca się zatem przy podwyższonym ciśnieniu, zmianach ciśnienia pod wpływem bodźców psychicznych i przyspieszaniu rytmu serca, również w okresie przekwitania i pomocniczo w postępującej miażdżycy. Wchodzi ono w skład mieszanek ziołowych Sklerosan i Cardiosan, a wyciąg z niego – w skład kropli Neocardina.
I nie jest to wcale „ostatnie słowo” jemioły. Wciąż trwają badania nad jej działaniem antynowotworowym, choć już od kilkudziesięciu lat preparaty z niej zalecane są przez naturoterapeutów przy leczeniu różnych odmian raka. W samej Europie można kupić ponad 30 takich środków z ekstraktem z jemioły – najbardziej znany z nich to Iscador. W niektórych państwach, na przykład w Niemczech, terapię tymi lekami refunduje państwo, co świadczy o ich akceptacji przez medycynę naukową. I choć wciąż jest to lek półoficjalny, poddawany badaniom i dokładnej analizie, pomógł już niejednemu choremu. O działanie antyrakowe podejrzewa się zawarty w jemiole związek (wiskotoksyna), który prawdopodobnie niszczy komórki raka, oraz lektynę pozwalającą organizmowi wykryć „fałszywe życie” (czyli zwiastuny nowotworu) i pobudzić go do obrony. Nie ma wątpliwości, że wiele właściwości leczniczych jemioły czeka na oficjalne potwierdzenie, a niektóre – na odkrycie…
Była też kiedyś jemioła popularnym środkiem kosmetycznym – zrobione z listków maseczki pielęgnowały cerę pań i panienek już w średniowieczu, niejedna z nich także jej działaniu zawdzięczała bujne sploty. Może warto sobie przypomnieć stare receptury?
Do celów leczniczych ścina się gałązki od grudnia do marca.
K.B.