Ogórecznik

ogorecznik2_Sten_Porse_PL„Ja, ogórecznik, uczynię ciebie walecznym” – powiadano w czasach średniowiecza i herbatkę z tego ziela podawano rycerzom przed walką w turnieju. Barrage for courage – „ogórecznik dla odwagi” – mówią do dziś Anglicy i popijają ogórecznikowy napar w chwilach napięcia,  na przykład przed trudnym egzaminem czy… rozmową z szefem na temat podwyżki. Wierzą bowiem, jak ich przodkowie, że w człowieka, który się takim eliksirem waleczności uraczy, wstępuje lew i gotów jest on walczyć do upadłego o swoją sprawę.

Polsce o tej akurat właściwości ogórecznika już się niemal nie pamięta, ale w XVII wieku chętnie ją wykorzystywano. Świadczy o tym historia, którą opisał pewien ksiądz w swoich wspomnieniach. Niejaki Antoni

Mannicki, małopolski szlachcic, wielki warchoł, nękał ciągłymi najazdami swego sąsiada – Andrzeja Lubicza, od czasu, gdy ten odmówił mu ręki swojej córki, nadobnej Krystyny. A odmówił, bo dwie pierwsze panie Mannickie rychło po ślubie w tajemniczych okolicznościach zmarły, zasiliwszy posagiem skarbczyk męża. Jedna w stawie utonęła, choć wszyscy wiedzieli, że wody się bała panicznie, druga zaś z konia ponoć spadła…

Lubicz, człowiek spokojny i mało wojennej natury, przeczekiwał te napaści, zamykając się z rodziną na cztery spusty we dworze, lecz jego chłopi okrutnie cierpieli, no i majątek się kurczył, gdyż zły sąsiad nie tylko zabierał, co popadło – to stado krów, to zboże dopiero co z pola zwiezione – ale i niszczył; na przykład obory popalił.

Jeden z rezydentów mieszkających u Lubiczów, stary wojak, namówił swego gospodarza, by dał wreszcie odpór, a widząc, że pan Andrzej się po prostu boi, doradził jego żonie, by go codziennie poiła ogórecznikową herbatką, a i służbie tego napitku nie żałowała. Dwa tygodnie później Mannicki znowu nadjechał na czele bandy swoich zabijaków. U Lubiczów się tego nie spodziewali, bo wcześniej przerwy między najazdami były znacznie dłuższe – wrogi sąsiad czekał, aż się pozbierają po napaści i gumna zapełnią. Gdy się pojawił na podwórcu, pan Andrzej akurat popijał swoje ziółka. Zaciekawiony wyjrzał przez okno i ze zgrozą ujrzał przed samym nosem wroga, trzymającego przed sobą na koniu Krystynę – nikt nie zdążył ostrzec mieszkańców dworu przed niebezpieczeństwem. I oto Lubicz, czy to pod wpływem leku (ksiądz był pewien, że tak), czy też powodowany lękiem o ukochaną jedynaczkę, miast zamknąć się w komorze, co by dawniej uczynił, porwał szablę i z wrzaskiem rzucił się na Mannickiego. A za nim – stary wojak, skrzyknąwszy służbę na pomoc. Mannicki zrzucił dziewczynę na ziemię i jął się bronić. Furia przeciwnika wszakże była tak wielka, że mimo przewagi (konno przecież przeciw pieszemu stawał), już po chwili broczył krwią z ran na czole i piersi. Salwował się przeto ucieczką. Okazało się również, że Lubiczowa służba całkiem sprawnie sobie z pachołkami jego poradziła – rezydent wojak aż dwóch ubił, reszta zaś bandytów, szablą jego pocięta, od kijów służby potłuczona (ponoć nawet wielki rondel był tam w robocie, z którym kucharka z kuchni wyleciała) za swoim panem umknęła. Nigdy więcej Mannicki się u Lubiczów nie pokazał.

Ogórecznik, nazywany także boragiem, pazyrą oraz miodówką, jak twierdzą stare księgi zielarskie „(…) daje radość, odwagę, przepędza wszelki kłopot i smutek (...)”. Radzono, by „(…) dorzucić go do wina i wypić, albowiem wzmacnia i raduje serce, podnosi na duchu, odświeża krew i oczyszcza od różnych spalonych wrzących wilgotności, poprawia czarną żółć, odpędza melancholię i złe sny (...)”. Był jednym z najpopularniejszych ziół leczniczych. Już średniowieczni lekarze sporządzali z niego herbatki, syropy, esencje i destylaty wodne, mające różnorakie zdrowotne zastosowanie. Jego łacińska nazwa wywodzi się podobno z dwóch słów arabskich: abou i rash – co tłumaczono jako „ojciec potu” – miało to swoje uzasadnienie we właściwościach napotnych ogórecznika. Ze względu na nie używano go do łagodzenia stanów gorączkowych i wszelkich chorób przeziębieniowych. Wierzono też, że odświeża umysł, leczy szkorbut i padaczkę, dolegliwości płucne i sercowe, ponadto działa wzmacniająco, zalecano go więc rekonwalescentom. Pomagać miał na wszelkie problemy żołądkowe, a „plastry z ogórecznika gotowanego w wodzie, kapłonim smalcu świeżym albo w młodym maśle” według Tabernaemontanusa (około 1520-1590) ratowały w suchotach. Rekomendowano go przy zapaleniu gardła, zaś „wódka z boragu miodowana” łagodzić miała suche kaszle. Wspomniany Tabernaemontanus uważał, że „Wódka Borgowa z kwiatów i ziela wieczorem, rano, a takoż podczas dnia po 5 łyżek zażyta krew ze wszelkich nieczystości chędoży. (…) Ziele gotowane i pożywane na wątrobę osłabiałą pomocne jest”. Marcin Siennik zaś radził zażywać napary z mieszanek ziołowych z udziałem ogórecznika (obok miodunki, ślazu, szałwii i majeranku) na bóle głowy i jako ochronę przed dżumą, a Peter A. Matthiolus głosił, że wodne destylaty z boragowych kwiatów, zażywane doustnie i stosowane zewnętrznie do przemywań, leczą stany zapalne oczu. „Nasienie ogórecznika utłuczone na proszek i zażyte w winie lub piwie mamkom mleko przynosi”. „Ziele na popiół spalone i zmieszane z miodowaną wodą jest pożyteczne na anginę i wszystkie choroby gardła, języka oraz dziąseł, gdy się tym często usta płucze (…)” – można przeczytać w Wielkim kompletnym leksykonie uniwersalnym z 1733 roku. (wszystkie cytaty za Historie ziołowe Mariana Janusza Kawałko).

Był też ogórecznik cenionym kosmetykiem – sporządzano z niego rozmaite smarowidła i toniki, zwłaszcza do cery z problemami oraz zmęczonej i zwiotczałej. Za jego pomocą młody wygląd utrzymywała m.in. niezwykle próżna i dbała o urodę angielska królowa Elżbieta I, a także królowa polska Ludwika Maria. To boragowe kremy zlikwidowały podobno wypryski na skórze Jadwigi, która, mając już gładką cerę, zauroczyła króla Władysława IV Wazę do tego stopnia, że do końca życia pozostawał pod jej wpływem, przez co zaczęto ją posądzać o czary.

Współczesna medycyna także traktuje ogórecznik życzliwie i z szacunkiem. Naukowcy odkryli w nim między innymi substancje śluzowe, garbniki, żywice, kwasy organiczne (na przykład cytrynowy, jabłkowy, krzemowy), sole mineralne (zwłaszcza potas i sód, a także żelazo, cynk, miedź mangan, kobalt) oraz witaminy (karoten i dużo – do 17 mg – C), flawonoidy i nie do końca jeszcze przebadane substancje aromatyczne.

Ogórecznik dzięki zawartości flawonoidów i śluzów działa przeciwzapalnie, a także bakteriobójczo, osłaniająco, wykrztuśnie, napotnie, lekko moczopędnie oraz uspokajająco. Wyciągi wodne z boragu leczą zapalenia błon śluzowych jamy ustnej, przełyku, żołądka i jelit oraz ich podrażnienia, a także śluzówkę układu oddechowego, pomagają przy chrypce i suchym kaszlu. Ziele to zalecane jest na wszelkie infekcje dróg oddechowych – od kataru począwszy, na zapaleniu oskrzeli i opłucnej skończywszy. To skuteczny środek odtruwający – pomaga wydalić z organizmu toksyny. Przydaje się w leczeniu schorzeń nerek,

pęcherza. Dodaje sił – często bywa zalecany rekonwalescentom. Wzmacnia serce, uspokaja palpitacje, odpręża –Zioa_01_7-8_2010_PL nie bez powodu od wieków uchodził za ziele rozpraszające smutek.

A niedawno naukowcy odkryli, że zawarte w liściach ogórecznika substancje przywracają prawidłowe funkcjonowanie nadnerczy, pobudzając ich gruczoły do wydzielania adrenaliny – hormonu odwagi! Herbatka z ogórecznika rzeczywiście więc mogła zagrzewać i dawnych rycerzy, i pana Lubicza do boju. Współcześnie ta właściwość ogórecznika bywa bardzo przydatna w przeciwdziałaniu ubocznym skutkom leczenia sterydami, na przykład kortyzonem. Borag zwiększa ponadto laktację u karmiących matek – choć łączenie go z piwem zdecydowanie nie jest w takich przypadkach zalecane.

Zewnętrznie – w kąpielach i okładach – przynosi ulgę obolałym stawom, przy artretyzmie i dnie. Leczy infekcje skóry, między innymi grzybice, egzemę, trądzik, opryszczkę, wrzody, łagodzi świąd przy wysypkach i uczuleniach, przyspiesza gojenie otarć i skaleczeń, wybroczyn i trudno gojących się ran, a także pielęgnuje cerę – wygładza ją, uelastycznia i zmiękcza. Kosmetyki z jego udziałem zaleca się zwłaszcza do cery suchej, nadmiernie się łuszczącej, wrażliwej, z rozszerzonymi porami.

Ponieważ działa łagodnie, często bywa wzmacniany obecnością innych ziół w zależności od schorzenia, które ma wyleczyć.

Nasiona ogórecznika zawierają bardzo cenny olej – borogoglandynę – dostępny w aptekach. Jego działanie zbliżone jest do działania olejku wiesiołkowego – pomaga między innymi przy kłopotach z miesiączkowaniem, egzemie, gorączce siennej i artretyzmie, wzmacnia organizm i… odmładza. To wspaniałe źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych – linolowego i gamma-linolowego. Są one niezbędne do prawidłowego funkcjonowania skóry, gdyż odgrywają istotną rolę w procesie powstawania ceramidów, stanowiących aż 40% tzw. cementu międzykomórkowego warstwy rogowej naskórka. Dzięki nim skóra pozostaje dobrze nawilżona, elastyczna, odporna na niekorzystne czynniki zewnętrzne. Jako kosmetyk olej ogórecznikowy polecany jest zwłaszcza osobom o skórze dojrzałej, suchej, zwiotczałej, ze skłonnością do podrażnień i tzw. pajączków. Leczy łuszczycę, egzemę, atopowe zapalenie skóry. Stosowany doustnie w postaci kapsułek (dostępnych w aptekach) obniża poziom „złego” cholesterolu LDL, zapobiega miażdżycy, nadciśnieniu, chorobom serca, łagodzi dolegliwości poprzedzające miesiączkę, zaburzenia hormonalne.

Jak widać, jako lek ogórecznik jest również współcześnie znany i ceniony, natomiast niemal zupełnie zniknął z naszej kuchni. A przecież był niegdyś bardzo cenioną przyprawą i jarzyną! I to zarówno jego ziele, zwłaszcza włochate listki, jak i błękitne kwiatki, chętnie używane do zdobienia dań. Co więcej, potrawy z jego dodatkiem całkowicie słusznie uważano za dietetyczne, a nawet lecznicze! Daniel Rhagorio z Berna, autor książki Pflanzt-Gort z 1639 roku, zalecał ogórecznik do surówek i jako przyprawę pomocną w melancholii. W Polsce – gotowany z kurą w rosole – uchodził za dobry lek na żółtaczkę, a w tłustej polewce z migdałami lub masłem – za środek przeczyszczający. „Jest to doskonały pokarm dla ludzi wątłych i osłabionych” – pisał o ogóreczniku niemiecki autor zielnika Bock w 1539 roku. „Kwiateczki ogórecznika są do dziś mieszane z sałatą nie tylko dla dekoracji, lecz również z powodu ożywczej siły i leczniczego działania” – stwierdził w 1690 roku Theodor Zwinger. Sałatką z boragu leczono nerki i układ pokarmowy. Wierzono też, że potrawy z jego dodatkiem oddalają smutek i gniew, przywołują zaś dobre myśli – podane na stół podczas przyjęcia zapewniają zatem gościom doskonałe nastroje i dbają o serdeczną, ciepłą atmosferę.

Dziś można jeszcze znaleźć ogórecznik w kuchni niemieckiej, angielskiej i francuskiej, zaś u nas z rzadka pojawia się w letnich surówkach. A przecież kiedyś wzbogacał swym przypominającym zapach ogórka aromatem i delikatnym, świeżym, chłodzącym, lekko kwaskowatym smakiem mnóstwo potraw! Jego listki dodawano do zup (między innymi barszczu ukraińskiego, pomidorowej, ziemniaczanej, jarzynowej, rosołu), mielonych, siekanych i duszonych mięs, pieczonych kurcząt, cynaderek, gotowanych ryb, zapiekanek, grzybów, sosów ziołowych, jajecznicy, omletów, do wielu warzyw – ogórków, białej fasoli, bakłażanów, kwaszonej kapusty, kalarepy, pieczonej dyni, kabaczków, rozmaitych surówek. Ogórecznik występował też na przykład jako jarzyna (przygotowywany jak szpinak), a Chińczycy zawijali w jego liście mięso, robiąc potrawę podobną do naszych gołąbków. Dosmaczał chłodne napoje, wina, poncze. Jest jednym z tradycyjnych składników Pimm’s No. 1, słynnego napoju opartego na ginie, a wymyślonego ponad 100 lat temu przez właściciela londyńskiej restauracji Pimm’s.

Jadalne kwiatki służyły do dekorowania zakąsek, barwienia octu na kolor niebieski, zapiekano je w cieście. Smażone w cukrze podawano jako osobny deser, dorzucano je też do likierów i słodyczy. Do dziś wiele niemieckich gospodyń zamraża je w kostkach lodu i podaje do drinków.

Jednak jeśli chcemy sprawdzić, czy ziele to rzeczywiście jest tak smaczne i zdrowe, jak sądzili nasi przodkowie, musimy go poszukać na miedzach i polach lub wyhodować sami – w ogródku czy doniczce. Na większą skalę uprawiane jest tylko w Anglii i Francji. Warto je zasadzić – zapach ogórecznika skutecznie odstraszy przy okazji dokuczliwe owady. Borag dobrze rośnie na glebie żyznej i wilgotnej. Świeże listki do potraw czy leków można zrywać przez cały okres wegetacji. Jeśli chcemy ich użyć do surówek, należy je bardzo drobno posiekać, inaczej są nieprzyjemne w dotyku, bo… włochate.

Kasia Bury

Ogórecznika używano do łagodzenia stanów gorączkowych i wszelkich chorób przeziębieniowych. Wierzono też, że odświeża umysł, leczy szkorbut i padaczkę, dolegliwości płucne i sercowe, ponadto działa wzmacniająco, zalecano go więc rekonwalescentom.

Jako lek ogórecznik jest również współcześnie znany i ceniony, natomiast niemal zupełnie zniknął z naszej kuchni.

A przecież był niegdyś bardzo cenioną przyprawą i jarzyną! I to zarówno jego ziele, zwłaszcza włochate listki, jak i błękitne kwiatki, chętnie używane do zdobienia dań.

Dla urody

Oczyszczająca parówka

Wrzucić 2 garście świeżego lub garść suszonego ziela i kwiatów ogórecznika do 2 litrów wody i zagotować. Gdy para będzie buchać, zdjąć naczynie z ognia i pochylić nad nim twarz, robiąc „namiot” z ręcznika. Pozostać tak przez 10 minut, głęboko oddychając – przy okazji oczyszczą się drogi oddechowe. Potem delikatnie wysuszyć skórę i w rozgrzaną – wklepać krem. Ta parówka oczyszcza cerę, zmiękcza ją i czyni delikatniejszą.

Regenerująca kąpiel

200 g świeżego ziela i kwiatów ogórecznika, po 100 g kwiatów lipy i krwawnika lub o połowę mniej ziół suszonych. Zmieszane zioła zalać 3 litrami wrzątku i gotować na małym ogniu 10 minut. Odcedzić, dodać płyn do wody w wannie. Można dosypać garść świeżych kwiatów ogórecznika. Moczyć się przez 15-20 minut. Powtarzać co drugi dzień – po 2 tygodniach od rozpoczęcia kuracji ze skóry powinny zniknąć krostki i wypryski, stanie się ona miękka, delikatna i jędrna, przestanie się łuszczyć.

Tonik oczyszczający

50 g ziela zalać 3 szklankami wody, podgrzewać do zagotowania, gotować na małym ogniu 5 minut, odstawić na 15 minut pod przykryciem, odcedzić. Przemywać skórę rano i wieczorem. Zmniejsza zaczerwienienia, likwiduje wypryski, uszczelnia naczynka włosowate.

Maseczka do cery dojrzałej, zmęczonej, suchej

Garść świeżych kwiatów ogórecznika rozgnieść w miseczce, dodać 1/2 szklanki śmietany 18% i żółtko, wymieszać i nałożyć na twarz na 20 minut. Potem zmyć przegotowaną wodą i wklepać krem. Odświeża i wygładza cerę.

Maseczka do cery tłustej, zanieczyszczonej

Garść umytych, rozgniecionych, świeżych kwiatów ogórecznika zwilżyć tłustym mlekiem, tak by otrzymać gęstą masę. Wymieszać ją z ubitym białkiem jajka i nałożyć na twarz na 25 minut. Oczyszcza cerę, odświeża.

Krem leczniczo-odżywczy

Umyte listki, kwiaty i cienkie łodyżki ziela drobniutko posiekać (nie miksować) i utrzeć na jednolitą masę w glinianym bądź porcelanowym naczyniu drewnianym tłuczkiem. Wymieszać z sadłem wieprzowym lub maścią alantoinową w proporcji 3 części ogórecznika na 2 części tłuszczu. Przełożyć do wyparzonego słoiczka, szczelnie zamknąć i włożyć do rondelka z wodą. Gotować na małym ogniu 20 minut. Potem postawić słoiczek do góry dnem i nakryć ściereczką. Gdy przestygnie – krem jest gotowy. Leczy trądzik, krostki, liszaje, wygładza cerę.

Dla zdrowia

Herbatka – panaceum

Łyżkę suszonego ziela ogórecznika lub łyżeczkę umytych, drobno posiekanych, świeżych listków zalać szklanką wrzątku. Parzyć pod przykryciem 15 minut, odcedzić. Pić 3 razy dziennie między posiłkami. Pomaga przy problemach z układem pokarmowym, stanach zapalnych błon śluzowych, przy infekcjach układu oddechowego, np. katarze, a także przy nadmiernym napięciu nerwów, w stresie, nerwicy. Warto ją popijać, gdy trzeba się uporać z lękiem, zmierzyć się z czymś, czego się obawiamy.

Płyn na ból gardła i oparzenia

100 g suszonego lub 50 g świeżego ziela ogórecznika zalać litrem wrzątku, doprowadzić do wrzenia i gotować na maleńkim ogniu jeszcze przez 5 minut. Następnie odstawić na 15 minut pod przykryciem i odcedzić. Płukać płynem gardło przy nieżytach, chrypce, suchym kaszlu oraz przy schorzeniach śluzówki jamy ustnej. Doskonale też radzi sobie – stosowany w formie okładów i obmywań – z wypryskami, czyrakami, otarciami naskórka i oparzeniami I stopnia, na przykład posłonecznymi.

Odprężający nektar z kwiatów

3 łyżeczki świeżych kwiatów ogórecznika, 2 liście melisy, 3 szklanki soku jabłkowego lub gruszkowego. Podgrzać sok niemal do wrzenia, melisę i 2 łyżeczki ogórecznika wymieszać i rozsypać po gorącej powierzchni płynu. Odstawić pod przykryciem do ostygnięcia. Potem zlać płyn i dorzucić resztę kwiatów ogórecznika dla dekoracji. Można je zamrozić w kostki lodu i w tej formie dosypać do dzbanka z nektarem. Ten napój rozprasza smutek, łagodzi żal, odpręża, przywraca wewnętrzną siłę i pewność siebie, a w dodatku wspaniale odświeża i dobrze gasi pragnienie.

Przeciwreumatyczna mieszanka ziołowa

Po 150 g ziela ogórecznika i kory wierzby, po 100 g ziela pokrzywy, ziela i korzenia mniszka, po 50 g korzenia lubczyku i lukrecji oraz ziela tymianku. Łyżkę mieszanki zalać szklanką wrzątku i gotować na małym ogniu 5 minut. Pić 3 razy dziennie po szklance.

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.

Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.