W cieniu dobrego drzewa

W cieniu dobrego drzewa

Niegdyś ludzie – kiedy jeszcze żyli w rytmie natury i w zgodzie z nią, a nie przeciw niej – uważali (a może... wiedzieli?), że drzewa mają duszę, świadomość, że czują jak każda żywa istota. Wierzyli również w ich wielką moc, życiodajną lub niszczycielską, zależnie od tego, jak się je traktowało. Jeśli człowiek okazywał im szacunek, dbał o nie, mogły dla niego uczynić wiele dobrego.

ota żywa ma swoje pole energetyczne widoczne dla tych najwrażliwszych, posługujących dodatkowymi – nazwijmy to w uproszczeniu – zmysłami (jeden z nich to umieszczone między brwiami trzecie oko u większości ludzi, niestety, zamknięte) jawiące się w postaci aury. Wszelkie choroby u ludzi to skutek zaburzeń owego pola i właśnie w aurze daje się je dostrzec i zdiagnozować, pod warunkiem, że taką umiejętność diagnosta posiada.

Rośliny także mają pola energetyczne – u tych najpotężniejszych, mocno uziemionych, czyli czerpiących siły bezpośrednio z matki-ziemi, ale także dzięki umiejętności korzystania z promieniowania kosmicznego – są one znacznie bardziej stabilne niż u większości ludzi. Jeśli zmienna, kapryśna energia człowieka, dostanie się w zasięg silnej, spokojnej, zrównoważonej energii drzewa, dostraja się do niej i podporządkowuje, co często jest początkiem uzdrawiania organizmu. Ludzie niegdyś też byli pod tym względem stosunkowo stabilni, jednak od wieków z uporem odcinają się od źródeł owej stabilizacji, czyli wspomnianej już wielokrotnie natury. Nasze stopy straciły bezpośredni kontakt z glebą – nawet latem oddzielamy je od niej grubymi podeszwami butów. Przed życiodajnym deszczem chronimy się parasolami. Przed powietrzem i energią płynącą z kosmosu – ścianami i sufitami domów. Nasza żywność po przetworzeniu nie ma już z reguły nic wspólnego z plonami, który wydała ziemia, podlanymi „wodą z nieba”, owianymi wiatrami i przesyconymi słonecznymi promieniami, minerałami i witaminami. I za to odcięcie płacimy coraz wyższą cenę – według ezoteryków dlatego właśnie nasze pole energetyczne staje się coraz słabsze, rozchwiane, stąd narastająca podatność na choroby ciała i umysłu. Stąd tyle schorzeń zwanych cywilizacyjnymi... I stąd taka skuteczność w wielu przypadkach działania najsilniejszych energetycznie przedstawicieli świata przyrody, polegającego na oczyszczaniu i porządkowaniu aury.
Dlatego wielu naturoterapeutów namawia swych pacjentów na „drzewne” kuracje leczące rany duszy i choroby ciała. A także porządkujące myśli, pomagające podejmować właściwe decyzje, dodające sił witalnych.

Naprawdę warto wypróbować taką leśną klinikę, zawierzyć jej mocy. Są różne techniki korzystania z niej, najprostsza to po prostu znaleźć sobie dorosłe, silne, zdrowe drzewo, posiedzieć w jego cieniu, starając się wyczuć jego aurę, otworzyć się na nią, a następnie poprosić je o pomoc, jakiej w danym momencie potrzebujemy. Objąć pień, przytulić się do niego, dotykając go stopami, udami, kolanami, brzuchem, piersią, wtulić się w niego „całym sobą”, oprzeć czoło o korę, w miarę możliwości wyłączyć umysł i... chłonąć. Ewentualnie można się wesprzeć wizualizacją – na przykład wyobrażać sobie, jak dobroczynna energia najpierw w postaci barwnych nitek, potem pasm wydobywających się z pnia zaczyna nas otaczać, obejmować we władanie, pasma się powiększają, łączą, tworząc wreszcie jednolitą kulę pulsującą w spokojnym rytmie, otaczającą pień i nas, przenikającą każdą cząsteczkę naszego ciała, napełniającą je życiodajną mocą... Nie warto liczyć czasu – im dłużej tak stoimy, tym lepiej. Jeśli już od pierwszego razu udało się z drzewem połączyć (niekiedy wymaga to kilku seansów, zwłaszcza gdy wiąże się z przełamywaniem niewiary w skuteczność takiej terapii, ze sceptycyzmem) i dawka otrzymanej energii okaże się nadmierna, co czasem objawia się takim uczuciem, jak po wypiciu nadmiernej ilości kofeinowego napoju, należy po prostu oprzeć się o pień plecami z opuszczonymi wzdłuż ciała rękami i dotknąć go wewnętrzną stroną dłoni – wówczas drzewo odbierze nadwyżkę. A po seansie nie zapomni
Autor: Kasia Bury
Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.