Kasztanowiec zwyczajny

Jego nazwa ma ciekawą genezę – jak wspomina w swoich „Gawędach o drzewach” Maria Ziółkowska – łacińskie „aesculus” oznacza „dąb o jadalnych owocach” – gdyż w dawnej Italii nazywano to drzewo dębem. Natomiast „hippocastanum” pochodzi od greckich słów „hippos” – koń i „kastanon” – kastański od miasta Kastana w Azji Mniejszej. A wzięło się to stąd, że niegdyś leczono kaszlące konie mączką ze zmielonych owoców kasztanowca, między innymi właśnie w Kastani.

rzewo to pochodzi z Półwyspu Bałkańskiego, gdzie rośnie dziko w lasach. Do Polski przywędrowało przez Wiedeń około XVI wieku. Szybko zyskało wielką sympatię – zachwycono się jego urodą i zaczęto sadzić w parkach przy dworach i w ogrodach. Modę tę wprowadził sam król Stefan Batory, który po objęciu polskiego tronu zatrudnił włoskiego artystę – architekta zieleni i ogrodnika Lorenzo Bozetho – i polecił mu zasadzić „stroyne kaśtańce” (jak wówczas je nazywano) między innymi wokół swojej ulubionej siedziby w Łobzowie. W XVII wieku stały się już najpopularniejszymi – obok lip – drzewami parkowymi. Rosły zarówno wokół wspaniałych pałaców, jak i dworków szlacheckich, a nawet chłopskich chat – nie tylko dlatego, że były piękne, ale i z tego powodu, że wedle ówczesnych wierzeń, chroniły przed wszelkim złem. Nie mogło ich zatem zabraknąć i w ogrodach przykościelnych, zaś lśniące brązowe kasztany często nizano na nici jak korale i wieszano nad wejściem do domu, by broniły dostępu mocom nieczystym i pilnowały spokoju mieszkańców. Noszono je również przy sobie, gdyż wierzono, że przynosi to ulgę w takich chorobach jak reumatyzm, dna i rwa kulszowa.

Był też kasztanowiec drzewem, którego wszystkie niemal części z powodzeniem wykorzystywano jako surowiec leczniczy. Już od czasów starożytnych obrane ze skórki, prażone kasztany były lekiem na krwawiące hemoroidy, krwawienia z macicy, przewlekłe zapalenia jelit. Stosowano je także jako środek czyszczący krew. Herbatkę z kwiatów kasztanowca podawano między innymi w przeziębieniu i kokluszu, leczono nią biegunki i choroby reumatyczne oraz zbyt obfite miesiączki. Przetwory z kory łagodziły dolegliwości wątroby i śledziony, a stosowane zewnętrznie – skutki odmrożeń i owrzodzenia podudzi. Za największą zaletę wszystkich części kasztanowca uznawano jednak – i to nie zmieniło się do dzisiaj – ich zbawienne działanie na układ naczyniowy, a zwłaszcza żyły.

Współcześni naukowcy, zainspirowani skutecznością ludowej medycyny, zdecydowali się przyjrzeć kasztanowcowi bliżej i poddali go dokładnym badaniom. Odkryli we wszystkich jego częściach, czyli w kwiatach, korze, nasionach i niedojrzałych owocach, a także w liściach – saponiny triterpenowe, z których najważniejsza jest escyna. Ponadto kwiaty i liście zawierają flawonoidy, kumaryny, fenolokwasy, leukocyjanidy, garbniki, adenozynę, adeninę i gwaninę. W korze znajdują się kumaryny (między innymi eskulina, eskuletyna i skopoletyna), garbniki, saponiny i flawonoidy. W nasionach – saponiny, flawonoidy, garbniki katechinowe, skrobia, cukry, karotenoidy, sterole i związki mineralne.

Działanie

Co z tego wynika? Otóż substancje czynne, takie jak escyna, flawonoidy i kumaryny (najwięcej jest ich w korze), działają uszczelniająco na

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.