Korzonki

Parę lat temu mój mąż schylił się, by podnieść z dywanu psią piłeczkę (właśnie bawiliśmy się z naszym Pedrem w głupiego Jasia) i zastygł, łapiąc się za plecy. – Korzonki! – domyśliłam się natychmiast, bo nie pierwszy raz widziałam taką scenę. – Noo

Parę lat temu mój mąż schylił się, by podnieść z dywanu psią piłeczkę (właśnie bawiliśmy się z naszym Pedrem w głupiego Jasia) i zastygł, łapiąc się za plecy.

– Korzonki! – domyśliłam się natychmiast, bo nie pierwszy raz widziałam taką scenę.

– Noo – mąż wydał z siebie przeciągły jęk.

– Super! – wyrwało mi się.

– No wiesz – oburzył się małżonek, łypnąwszy na mnie wrogo. Prostował się powolutku, z wielkim trudem. Aż się spocił z bólu.

Zważywszy na okoliczności, moja radość faktycznie wydawała się trochę niewczesna, jednakże miałam swoje powody. Nie jestem sadystką, męża dosyć lubię (kiedy się ze mną nie kłóci). Tyle że akurat pracowałam wtedy w dziale poradniczym pewnego miesięcznika i kilka dni wcześniej dostałam od zaprzyjaźnionej naturoterapeutki opis rewelacyjnej podobno gimnastyki dla korzonkowców, osób cierpiących na rwę kulszową oraz wszystkich tych, którzy mają kłopoty z lędźwiowym odcinkiem kręgosłupa. Pomagać także miała dziewczętom i kobietom cierpiącym na silne bóle w czasie menstruacji. Rzecz w tym, że moja Naczelna, która także od czasu do czasu „miewała korzonki”, stanowczo odmówiła puszczenia tej gimnastyki na łamy, twierdząc, że człowiek złożony takim bólem nie da rady jej wykonać! Potrzebowałam zatem królika doświadczalnego, by udowodnić, że jest inaczej. Kogoś chętniej współpracującego niż własna szefowa. Mąż nadawał się do tego idealnie.

Nie powiem, żeby rwał się do współpracy. Musiałam zastosować szantaż połączony z przekupstwem – nie napiszę, jaki, bo co się będę publicznie oczerniać – ale w końcu go przekonałam.

Pomogło, naprawdę pomogło! Z tym że – uwaga! Przy silnym bólu na początek osoba złożona niemocą powinna przybrać pozycję opisaną w ćwiczeniu pierwszym i po prostu tak leżeć, koniecznie na twardym podłożu, przez 15-20 minut kilka razy dziennie. Już samo to przynosi ulgę, mąż się pod tym stwierdzeniem bez wahania podpisuje. Ćwiczenia wykonujemy, gdy ból zelżeje na tyle, że pozwala się ruszać.

1. Ułożyć się wygodnie na plecach na twardym podłożu (najlepiej na karimacie), a nogi – od kolan do pięt – oprzeć na stołku o kwadratowym siedzisku tak, by łydki z udami tworzyły kąt prosty. Teraz przez 4–5 minut oddychać powoli, rytmicznie. Przy każdym wdechu starać się „wbić” kręgosłup i pośladki w podłogę, zaś wypuszczając powietrze – rozluźniać ich mięśnie.

2. Ułożyć się wygodnie na plecach z nogami wyciągniętymi i prostymi w kolanach, ręce spoczywają swobodnie wzdłuż ciała. Nabierając powietrza, wypinać brzuch (jak nadmuchiwaną piłkę), wypuszczając je – wcią

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.