Jak nie przytyć jesienią

Jak nie przytyć jesienią

Przez wiele lat nie rozumiałam, co się dzieje – zawsze z nadejściem pierwszych jesiennych dni traciłam ochotę na pyszne, lekkie sałatki polane winegretem, natomiast szukałam nowych przepisów na pożywne zapiekanki z makaronem, ryżem czy ziemniakami. Choć  nie przepadam za kanapkami, w mig pochłaniałam dwie kajzerki z serem i... rozglądałam się za trzecią! A co najgorsze, zbyt często nawiedzała mnie nieodparta ochota na coś słodkiego.

 

Na straszliwe skutki nagłej zmiany kulinarnych upodobań nie trzeba było długo czekać. Po kilku tygodniach ciuchy stawały się lekko przyciasne, a waga wskazywała, że to nie dżinsy się skurczyły, tylko ja załapałam co nieco ciałka. Ze strachu przestawałam się ważyć, ale czułam, że narobiłam sobie szkody. Trudno się zresztą dziwić. Latem drobne grzeszki uchodziły mi bezkarnie, bo więcej się ruszałam, zaś wraz z nadejściem jesiennych słot rower tygodniami stał na balkonie, a i spacery z psem stawały się coraz krótsze. Gdy w końcu z niepokojem stawałam na wadze, a ona z okrutną szczerością informowała, że został przekroczony poziom alarmowy, brałam się za siebie. Na szczęście miałam motywację – bardzo lubiłam nosić dżinsy, a na nowe w większym rozmiarze szkoda mi było kasy.

 

Wszystko przez te geny

Taka sytuacja powtarzała się co roku, aż zdobyłam niezbędną wiedzę. Dowiedziałam się, że to, co się ze mną dzieje, zawdzięczam mojemu organizmowi, który chce mnie... uchronić od zguby. Ma on bowiem zapisane w genach, że jesienią trzeba zgromadzić zapasy tłuszczu na ciężkie chłodne czasy, kiedy będzie trudno się ogrzać i wyżywić. Przy tym nie obchodzi go wcale, że w krajach rozwiniętych raczej nie grozi nam śmierć z głodu, stosuje więc swoje sprawdzone od wieków sposoby, by zaopatrzyć nas w kilkukilogramową oponkę. Stąd ten nagły apetyt na węglowodany i tłuste potrawy. Niestety, bywa nieposkromiony. Przypuszczam, że nawet anorektyczki w tym czasie chwilowo przechodzą na bulimię.

Jakby tego było mało, nadchodzi czas, gdy słońca jest coraz mniej, a to sprzyja tzw. depresji sezonowej. Na szczęście w naszej szerokości geograficznej cierpi na nią nie więcej niż 10 procent populacji (chorzy wymagają pomocy lekarskiej), ale większość z nas odczuwa, mniej lub bardziej intensywnie, obniżenie nastroju, zmęczenie bez powodu, senność, kłopoty z koncentracją, drażliwość oraz wzmożony apetyt, zwłaszcza na słodycze. Słowem, czas jest nieciekawy, nawet dla największych miłośników złotej polskiej jesieni.

 

W obronie koniecznej

Ponieważ twój organizm posługuje się przeterminowanymi zapisami genetycznymi, masz prawo się bronić. Będzie to wprawdzie działanie wbrew naturze, ale jak najbardziej uzasadnione. Stoi przed tobą kilka zadań, niezbędnych, by w tym trudnym okresie wyjść na swoje. Po pierwsze, nie przytyć, po drugie nabrać energii (wszak nie zapadniemy w sen zimowy, trzeba żyć i pracować), po trzecie zadbać o odporność, co w chłodnych porach roku jest na wagę złota.

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.