Tatarak zwyczajny (Acorus calamus L.)

Tatarak zwyczajny (Acorus calamus L.)

Zwany także ajerem lub kalmusem, stosowany był Europie jako środek leczniczy, od kiedy przywędrował do nas w towarzystwie Tatarów, dla których stanowił wręcz panaceum – podczas wypraw wojennych zastępował im właściwie całą aptekę. Szybko zyskał popularność, gdyż rzeczywiście okazał się niezwykle skuteczny w zwalczaniu rozmaitych schorzeń, i na dobre zadomowił się w ludowym ziołolecznictwie.

Z upływem czasu odkrywano jego kolejne właściwości i nawet teraz naukowcy nie powiedzieli ostatniego słowa – wciąż prowadzą badania nad składem tataraku, próbując zrozumieć między innymi, dlaczego okazuje się skuteczny nawet w niektórych terapiach przeciwnowotworowych.

Znana austriacka zielarka
Maria Treben (1907–1991) darzyła go szczególnym szacunkiem, gdyż nie tylko pomógł uzdrowić jej matkę, ale i sprawił, że w ogóle zainteresowała się fitoterapią. Jak sama twierdzi, stało się tak dzięki znakowi Bożej Opatrzności, który przyszedł za
pośrednictwem… współczesnej techniki. A mianowicie, dokładnie tego dnia, kiedy lekarz poinformował ją, że jej mama cierpi na nowotwór jelita i należy się przygotować na najgorsze. Tuż po powrocie do domu bezmyślnie włączyła radio i w tym momencie usłyszała: „Tu mówi lekarz domowy. Kłączem tataraku wyleczy się wszelkie zaburzenia żołądkowe lub jelitowe. Nawet wtedy, gdy są one uporczywe, zadawnione i złośliwe. Bierze się szklankę zimnej wody, wrzuca do niej płaską łyżeczkę od herbaty kłączy tataraku i pozostawia na noc, rano lekko podgrzewa, cedzi i pije się jeden łyk przed i po każdym posiłku. Czyli 6 łyków w ciągu dnia. Więcej pić nie wolno. Herbatka za każdym razem powinna być podgrzana na łaźni wodnej. Leczenie to dotyczy żołądka, jelit, wątroby, woreczka żółciowego, śledziony i trzustki”. Młodej wówczas Marii, która w owym czasie nie miała niczego wspólnego z medycyną czy ziołolecznictwem, jakiś wewnętrzny głos kazał słowo w słowo zapisać tę radę (stąd tak dokładny cytat, który – kiedy już stała się znaną w całej Europie naturoterapeutką – chętnie przypominała zarówno podczas wykładów, jak w swych licznych książkach). Uzbierała następnie trochę kłączy i zaproponowała mamie, by ta, niezależnie od terapii przepisanej przez doktora, spróbowała kuracji tatarakowej. Rezultaty podsumowała w jednej ze swych najbardziej znanych publikacji zatytułowanej Apteka Pana Boga: „Graniczy to z cudem, ale powiem państwu, że już po 14 dniach wszystkie dolegliwości u matki ustały. Matka, która już wcześniej bardzo schudła, przybierała teraz na wadze po 400 g tygodniowo…”.
Kobieta wyzdrowiała, a jej córka uwierzyła w moc medycyny ludowej i stała się jej gorącą zwolenniczką. Po kilku latach nauki i terminowania u specjalistów w tej dziedzinie sama zaczęła leczyć… Oczywiście, można mieć wątpliwości, czy w przypadku jej matki rzeczywiście chodziło o nowotwór złośliwy, bo rzecz działa się w czasach, kiedy diagnostyka była mało precyzyjna, rzec nawet można, że w powijakach. Jednak zielarka stosowała potem tatarak u kolejnych pacjentów z rakiem układu pokarmowego jako lek pomocniczy (była odpowiedzialnym terapeutą i nigdy nie zalecała rezygnacji z pomocy medycyny konwencjonalnej) i przynosiło to dobre skutki – zwłaszcza we wczesnych stadiach choroby. Osiągała również zwracające uwagę wyniki w leczeniu ajerem stanów przedrakowych, a nawet wczesnych stadiów raka płuc. Zalecała w takich przypadkach żucie suszonych kłączy oraz dodatkowo picie rano i wieczorem maceratu wodnego z krwawnika.
Za pomocą tataraku zwalczała też mnóstwo innych schorzeń, zwłaszcza związanych z układem pokarmowym – między innymi biegunki, również krwawe, wrzody żołądka, dwunastnicy i jelita grubego, niedobór lub nadmiar kwasów żołądkowych. Robiło to z doskonałym skutkiem także wielu innych fitoterapeutów, nic dziwnego zatem, że rośliną zainteresowała się w końcu i medycyna oficjalna.

Właściwości
Współcześni naukowcy wykryli w tataraku związki goryczkowe, garbniki, śluzy, skrobię, witaminy – zwłaszcza C (kwas askorbinowy) – minerały, cholinę, niewielkie ilości kwasów tłuszczowych (palmitynowy, stearynowy, linolenowy, arachidonowy) i cukrów (maltoza, fruktoza, glukoza) oraz przyjemnie pachnący olejek (najwięcej jest go w kłączach – od 2 do 8%, w korzeniach – około 1%, najmniej w liściach – około 0,5%), składający się z ponad 100 rozmaitych związków, w tym fenylopropanów i seskwiterpenów. Badania jednak wciąż trwają, istnieje zatem szansa, że roślina ta sprawi jeszcze niejedną miłą niespodziankę. Choć już teraz wiadomo, że w tym nadwodnym zielsku kryją się prawdziwe skarby.

Działanie
Zawarte w ajerze związki śluzowe działają przeciwzapalnie i powlekająco, a goryczki pobudzają wydzielanie soków żołądkowych, regulując przemianę materii. Dlatego rzeczywiście jest on dobrym środkiem w zaburzeniach trawiennych, a także dolegliwościach żołądka i jelit (np. w nadkwasocie, wrzodach, zaparciach, wzdęciach, gazach). Ponadto korzystnie wpływa na pracę gruczołów wydzielania wewnętrznego, działa krwiotwórczo, moczopędnie (od wieków był stosowany przy skąpomoczu), przeciwbólowo, przeciwgorączkowo, bakteriobójczo, przeciwrobaczo, a także uspokajająco. Jako środek żółciopędny wspomaga pracę wątroby i działa na organizm odtruwająco – na  przykład po kuracjach antybiotykowych. Zaleca się go często jako element wiosennych kuracji odchudzających i wzmacniających. Poprawia koncentrację, wzmacnia, doskonale wpływa na układ kostny – kąpiele z jego dodatkiem zalecane są dzieciom z krzywicą oraz osobom z osteoporozą. Poprawia również krążenie. Jest skutecznym lekiem w chorobach kobiecych, a także hemoroidach – najlepiej sprawdza się w takich przypadkach w postaci nasiadówek i irygacji, a jako napar lub macerat do picia – w zbyt skąpych, nieregularnych miesiączkach. Według medycyny ludowej poprawia również potencję seksualną. Rzeczywiście zatem tatarak można – i warto – stosować w tych wszystkich przypadkach, w jakich go zalecali nasi przodkowie – zarówno wewnętrznie, w postaci naparów, odwarów, nalewek, maceratów,  jak i zewnętrznie – w okładach, płukankach (w bólu gardła, stanach zapalnych jamy ustnej, bólu zębów), kąpielach (uspokajających, przeciwartretycznych, przeciwreumatycznych, w nerwobólach, problemach ze skórą – podrażnieniach, wypryskach, oparzeniach, np. posłonecznych, łojotokowym zapaleniu skóry).
Kłącze tataraku jest też dobrym środkiem wspomagającym rzucanie palenia – należy żuć jego kawałek, gdy nachodzi chęć na papierosa – kiedy palacz potem pozwala sobie na dymka, odczuwa niesmak, a nawet lekkie mdłości i papieros przestaje stanowić pokusę. Działa jeszcze skuteczniej, jeśli połączymy go z siemieniem lnianym – taką kurację antynikotynową proponuje na przykład dr Jadwiga Górnicka (patrz: przepisy).
 W kosmetyce doskonale się sprawdza jako płukanka do włosów – nie tylko je wzmacnia, ale i nadaje im piękny połysk oraz puszystość. Działa też bakterio- i grzybobójczo, zwalcza łupież i łojotokowe zapalenie skóry głowy. Bywa składnikiem toników, kremów i balsamów uelastyczniających skórę, łagodzących podrażnienia, oczyszczających, przywracających witalność i poprawiających koloryt cery.

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.