Żyworódka pierzasta

W zeszłym roku dostałam od narzeczonego roślinkę. Właściwie to od jego babci, której jeszcze nie miałam okazji poznać – przysłała mi ją via wnuczek spod Gdańska, gdzie mieszkała, obiecując, że przy najbliższym pobycie w Warszawie mnie odwiedzi. Ustawiłam zatem prezent na parapecie i starałam się o niego dbać, by się nie narazić na posądzenie o lekceważenie daru, gdy obiecana wizyta dojdzie do skutku.

Nie znałam się na kwiatkach pokojowych, więc chciałam nawet do babci zadzwonić w celu uzyskania bliższych danych na temat tego egzemplarza, jednakże Kajtuś (narzeczony) mi zabronił, albowiem babcia przekazała mu podobno całą potrzebną wiedzę, tyle że nic z jej wykładu nie zostało mu w głowie. Myślał akurat o czymś innym, po prostu. Za to wpadł w panikę na samą myśl o tym, że babcia mogłaby się połapać, iż nie słuchał jej uważnie (ściśle biorąc, wcale), z czego wywnioskowałam, że staruszka do łatwych we współżyciu nie należy. Nawet nie spytałam, dlaczego jej nie słuchał, skoro go tak przeraża. On po prostu tak ma, że jak go zaprząta jakoś problem, zwykle komputerowy, nie jest w stanie skupić na niczym innym uwagi. Pod tym względem bywa nieco autystyczny – zero podzielności uwagi. Pogodziłam się z tym, bo dysponuje innymi zaletami.

Na szczęście roślinka ładnie rosła, nie sprawiała żadnych problemów. Nie udało mi się jej zidentyfikować, więc pielęgnowałam ją „na czuja”. No i czasem zapominałam podlewać… Babcia pojawiła się na Wszystkich Świętych – pochodziła z Warszawy i jak co roku chciała odwiedzić groby bliskich znajdujące się na Powązkach. Po porannej wizycie na cmentarzu zadysponowała rodzinną wizytę u mnie, zarządziła, że podejmę ich (tzn. ją, Kajtka, jego rodziców i siostrę z mężem) obiadem. W żadnej knajpie, u mnie w mieszkaniu. Najwyraźniej chciała mnie obejrzeć w środowisku naturalnym. Akurat miałam sporo pracy (pracuję w domu) i zero czasu na takie atrakcje. Klnąc w żywe kamienie zamówiłam sprzątaczkę, żeby mi „ulizała” mieszkanie, posiłek zdecydowawszy się zrobić samodzielnie, co wcale nie było moją mocną stroną. Już wolałabym sama sprzątać… Ale wiedziałam, że babcia raczej nie zapyta mnie o to, czym pucuję podłogę (a nawet jeśli, to wybrnę, bo w końcu na co dzień myję ją sama), natomiast o składniki potraw – niemal na pewno. Przy żarciu z garmażerii nie zgadnę, z czego zrobiony jest np. sos do sałatki, rąbnę się i wyjdę na kłamczuchę, niektóre z tych starszych pań nosem przecież potrafią wyczuć każdą przyprawę, a nawet gatunek oliwy…

Kiedy przyszli z tego cmentarza, byłam, oczywiście, ze wszystkim spóźniona. Przystawki wprawdzie stały na stole, ale sos do spaghetti (jedna z nielicznych potraw, jakie mi dobrze wychodzą), który już dawno powinien grzać się w rondlu, stał na razie na stole w postaci puszek pomidorów, słoika oliwek i sera w kawałku. Wszyscy goście usiedli grzecznie przy stole, racząc się aperitifem i taktownie zajmując się sobą. Babcia wszakże przyjechała tu na inspekcję, zatem postanowiła towarzyszyć mi w kuchni, prowadząc przesłuchanie i patrząc mi na ręce. Wszystko zaczęło mi z nich oczywiście lecieć. Spadł mi nóż, przesoliłam wodę na makaron, po czym wylałam ją, uświadomiwszy sobie, że w ogóle za wcześnie ją nastawiłam. W końcu przypomniałam sobie, że należy zacząć od pomidorów. Otwierając puszkę, skaleczyłam się dość mocno o jej ostry brzeg. Ssąc palec, drugą ręką otwarłam apteczkę, w pośpiechu zrzucając na podłogę wodę utleni

Kormoran
Podobne artykuły
  • Światłoterapia

    Światłoterapia

    Był rok 1959. Z amerykańskiej stacji badawczej za kołem podbiegunowym zaczęły napływać alarmujące wieści. Z piętna...
  • Jarząb pospolity

    Jarząb pospolity

    Znany powszechnie jako jarzębina, w gwarze góralskiej zaś jako skorus, skorusa lub skoruch, co oznacza również człow...
  • Warzywna profilaktyka

    Warzywna profilaktyka

    Naukowcy wciąż szukają sposobów, by chronić ludzkość przed trapiącymi ją chorobami. Najnowsze odkrycia wskazują jedn...

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.