Domowy chleb

Ten, kto tego nigdy nie robił, jest przekonany, że sobie nie poradzi. Kto dopiero stawia pierwsze kroki, sądzi, że to trudne. Ale jeśli się nie zniechęci i będzie dalej próbował, ucząc się na błędach, w końcu zacznie przekonywać innych, że to dziecinnie łatwe. Tak właśnie stało się ze mną.

Za wypiekanie bochenków zabrałam się bardzo późno, a stało się tak zapewne dlatego, że kiepsko radziłam sobie z drożdżowym ciastem. Wychodziło mi jakieś suche i w ogóle marne. Po kilku nieudanych próbach dałam sobie spokój, pocieszając się, że z kruchym ciastem nigdy nie miałam kłopotów. Dlatego właśnie nie uległam modzie na domowe wypiekanie chleba, która pojawiła się już w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Ten, kto pamięta te czasy, dobrze wie, że za Gierka pieczywo jadało się z konieczności i przyzwyczajenia, a nie dla przyjemności. Było ono niesmaczne i szybko się starzało.

Dzisiejsza chęć wypiekania domowego chleba to co innego. Również jest to moda, ale wpisująca się w większą całość, nazywaną zdrowym stylem życia, w którym dieta ma szczególne znaczenie. I choć obecnie na rynku chleba i bułek mamy zatrzęsienie, w tym także wypieków pełnoziarnistych, to jednak dobrze wiemy, że produkcja masowa ma swoje prawa. Stosowanie konserwantów i polepszaczy stało się normą, a jakość mąki pozostawia wiele do życzenia. Istnieją oczywiście piekarnie stosujące stare, naturalne receptury, ale nie jest ich wiele, a ekologiczne pieczywo rzadko bywa tanie.

Za sprawą maszyny

Tym razem podążyłam za modą, ale nie od razu. Pewnie z lenistwa i oczywiście ze wspomnianej wcześniej niechęci do drożdżowego ciasta. Tak było do czasu, aż na rynku pojawiły się maszyny do wypiekania chleba. Natychmiast taką kupiłam i wzięłam się do roboty.

Mój pierwszy wypiekacz był najprostszy z możliwych. Wyjmowało się z niego chleb w formie wysokiego prostopadłościanu. Pieczywa zbyt wiele w nim nie upiekłam z uwagi na niechęć do tego nietypowego kształtu, za to namiętnie przyrządzałam dietetyczne ciasto drożdżowe według samodzielnie opracowanego przepisu. A jeśli już decydowałam się na chleb, wykorzystywałam maszynę częściowo, pozwalając jej ciasto wyrobić i odpowiednio podgrzać, aby wyrosło. Taki półprodukt przekładałam do formy i piekłam w piekarniku. Dopiero gdy kupiłam urządzenie kolejnej generacji, z podłużną foremką i dwoma mieszadłami, wzięłam się do pieczenia na poważnie. Nabyłam wiele książek na ten temat, skąd do dziś czerpię przepisy i cenne rady, a i w internecie jest tego mnóstwo.

Samo się dobrze nie upiecze

Początki były trudne, choć niewolniczo trzymałam się instrukcji i podanych w niej przepisów. Te ostatnie nie zawsze chyba są sprawdzone, a porady zbyt lakoniczne. Poza tym w większości przepisów zalecano stosowanie drożdży suchych lub instant, do czego nie miałam przekonania. Były więc wzloty i upadki, coś tam nie wyrosło, coś opadło itp. Przekonałam się, że lepiej korzystać z poradników i odwiedzać fora internetowe, gdzie domowi piekarze wymieniają się doświ

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.