Smaczne Prusy

Smaczne Prusy

Dziś inaczej, bo o kuchni Prus Wschodnich, o której przecież też można pisać, nasycając się przedwojennymi historiami. Życie w Prusach Wschodnich biegło wartkim rytmem, dzielone na pory roku, wschody i zachody słońca. To, co z lasu, ziemi i wody żywiło ludzi w prosty i zdrowy sposó

Dziś inaczej, bo o kuchni Prus Wschodnich, o której przecież też można pisać, nasycając się przedwojennymi historiami.

Życie w Prusach Wschodnich biegło wartkim rytmem, dzielone na pory roku, wschody i zachody słońca. To, co z lasu, ziemi i wody żywiło ludzi w prosty i zdrowy sposób. Nikt nie sięgał daleko, bo i po co, skoro to, co najlepsze, było najbliżej? Borowiki i czerwonołebki były zawsze najbardziej pożądane, ale również poczciwe podgrzybki i koźlarze w swojej obfitości i wielorakości mają swój urok. Braterstwo opieniek i ich kolorystyka uzależniona od rodzaju pniaka, na jakim wyrosły, sprawiają, że przynajmniej jeden dzień poświęcam wyłącznie na same opieńki. A gdy w ich sąsiedztwie odkryję rude rydze – co zdarza się wszak dość często – zadowolenie z grzybobrania podwójne. To z ulubionych borowików przygotowuję sos do prostego, lecz wykwintnego dania, podawanego przed wojną w Prusach Wschodnich. Gdyby to danie łaskawie wróciło na nasze stoły, wypierając banalną i wszechobecną rybę po grecku, byłoby pięknie i… tradycyjnie.

Tym daniem jest sandacz po wschodnioprusku.

Sandacz najlepszy świeży i prosto z jeziora. Przed wojną nie było z tym większego problemu, dziś można po prostu pojechać do gospodarstwa rybackiego. Rybę filetuję i smażę soute, czyli w mące i soli. Na oleju, ale pod koniec smażenia dodaję masło. Ryba z aromatem masła to prawdziwy cymes!

Teraz sos. Najlepiej, gdy grzyby do niego są świeże, jednak zimą o to trudno. Zebrane jesienią i ususzone borowiki zalewam wrzątkiem i rozmiękczam. Nie kroję na drobno – lubię, gdy grzyb ma smak i konsystencję grzyba, a nie papki dla niemowląt. Duszę i napawam się zapachem grzybów. Dodaję pokrojoną cebulę. Sól i pieprz, czasem listek laurowy i kulkę angielskiego ziela. Nie za dużo, bo smak ma być prosty jak przed wojną. Gdy wszystko już uduszone, dodaję gęstej i najlepszej śmietany. Najlepiej swojskiej.

Mieszam całość, nakładam na rybę i gotowe. To danie świetnie smakuje z natką pietruszki – bo grzyby, jak wiemy, lubią ten aromatyczny dodatek. Ryby zresztą też.

Lubię do swoich dań podawać marchewkę po wschodnioprusku. W moim rodzinnym domu nie było niedzieli, by nie poda- wano jej na obiad. Doskonała do kurczaka, sama w sobie stanowiła jednak moje ulubione danie. Może przez to, że w tych czasach przaśnych i prostych była to jedna z nielicznych słodyczy – bo marchewka po mazursku musi być słodka!

Kroi się surową marchew w kostkę. Nie za dużą – czasem w restauracjach zdarza się się zbyt gruba, może z lenistwa kucharza. Lepsza jednak jest drobna – szybciej nasyca się trzema smakami: słodkim, słonym i kwaśnym.

Dusi się te pomarańczowe kostki w garnku z niewielką ilością osolonej wody. Potem trzeba dodać cukier. Na koniec do pyrkającej w garnku marchewki dorzucamy masło. Dużo masła. Marchew ma być złocisto-maślana. Nałożona na widelec i uniesiona pod światło musi mieć na sobie żółte oczka tłuszczu. Gdy już poddusi się w maśle, dodaję sok z cytryny i lekko zasypuję całość warstwą mąki.

Marchewka po mazursku to moje pierwsze kulinarne wspomnienie z dzieciństwa. Przepis na nią dostała moja Mama od zmarłej już niestety Mazurki, pani Skrodzkiej. Pani ta mieszkała w Marcinkowie koło Mrągowa, w pięknym starym domu po lewej stronie na końcu wsi. Do dziś, gdy przejeżdżam tamtędy, wspominam tę uśmiechniętą kobietę o mowie twardej i szorstkiej. Wtedy jeszcze nie rozumiałam, dlaczego te same słowa brzmią w jej ustach inaczej niż u mnie. Dziś to wiem, jak wiem i to, że mazurskość mojej ziemi to ważne dziedzictwo i trzeba starać się o zachowanie tego, co jeszcze po niej pozostało.

Zafrapował mnie też przepis na potrawę z sokiem z buraków, który podesłała mi moja Czytelniczka, Edyta ze Szc

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.