Zrównoważona dieta

Pomimo późnej wiosny wiele osób odczuwa jeszcze osłabienie po ciężkiej zimie. Najczęściej za taki stan rzeczy winimy niedobory witamin zimą. Czy rzeczywiście to główna przyczyna złej kondycji wiosną? Na ogół chcemy dla siebie i rodziny jak najlepiej, więc staramy się zdobyć m

Pomimo późnej wiosny wiele osób odczuwa jeszcze osłabienie po ciężkiej zimie. Najczęściej za taki stan rzeczy winimy niedobory witamin zimą. Czy rzeczywiście to główna przyczyna złej kondycji wiosną?

Na ogół chcemy dla siebie i rodziny jak najlepiej, więc staramy się zdobyć możliwie dużo informacji o prawidłowym sposobie odżywiania. Nie różnię się pod tym względem od innych osób. W moim domu wszyscy odkrywali zawsze wiedzę o najprzeróżniejszych dietach i szukali najlepszej z nich, i chociaż nie zawsze podzielaliśmy entuzjazm innych członków rodziny w przeprowadzaniu kolejnych rewolucyjnych reform dietetycznych, to przez długie lata byliśmy zgodni w kwestii witamin – nikt nie miał żadnych wątpliwości, że są one najważniejsze w codziennych posiłkach.

Moją własną dbałość o dostarczanie domownikom witamin posunęłam tak daleko, że uprawiałam zapamiętale ogród, w którym hodowałam warzywa i owoce bez chemii. Takie cuda nie mogły się zmarnować, więc następnie je mroziłam i konserwowałam w słoiczkach. Byłam z tego powodu ogromnie z siebie dumna, bo za czasów komuny, kiedy wiele artykułów spożywczych była dostępna jedynie na kartki, mojej rodzinie niczego nie brakowało, przynajmniej tak mi się wydawało. Pomimo tylu starań nie cieszyłam się jednak najlepszym zdrowiem, cierpiałam na chroniczne alergie i zapalenie spojówek. Trafiłam w końcu do lekarza, który praktykował tradycyjną medycynę chińską i leczył dietą. Ten wypytał mnie szczegółowo o mój sposób odżywiania. Opowiedziałam więc chętnie o tym, co gotuję. Zaopatrywałam rodzinę nie tylko w witaminy, ale również w białko zwierzęce.

Wydaje się więc, że moja dieta była typowa i nie różniła się zbytnio od sposobu odżywiania innych współrodaków: smażone kotleciki, surówki, ziemniaki, mrożonki, soczki, owoce w dużych ilościach. Nie omieszkałam pochwalić się panu doktorowi, jak dbam o swoje dziecko: zimą codziennie robię mu koktajle witaminowe z jogurtu z mrożonymi truskawkami z własnego ogrodu. Byłam trochę zdziwiona, kiedy usłyszałam zalecenia lekarza.

W pierwszym rzędzie miałam zastosować dietę oczyszczającą wątrobę; przez dwanaście dni jeść gotowaną pszenicę (pełne ziarno) i popijać wywarem z natki pietruszki, następnie miałam przejść bewzględnie na dietę wegetariańską, która w ogólnym zarysie miała się składać z: 50% pełnych ziaren zbóż, 40% warzyw, 10% owoców, fasoli, soi, 2 jajek tygodniowo. Żadnego mleka i serów. Miałam też skompostować 200 litrów mrożonych truskawek z własnego ogródka i 300 słoiczkow dżemów, kompotów i konfitur, a mięso oddać do schroniska dla zwierząt. Dlaczego? To może po kolei.

Białko – jemy go ponoć 10 razy więcej, niż nam potrzeba. W prawidłowo skomponowanej diecie wegetariańskiej znajduje się go wystarczająca ilość. Między bajki należy włożyć opinię, że mleko wzmacnia kości. Nadmiar białka zwierzęcego powoduje bowiem wydalanie wapnia z organizmu poprzez nerki. (Na ten temat wciąż trwają spory naukowców – przyp. red.). W jarmużu chociażby jest więcej wapnia niż w mleku. W jedzeniu szukamy Qi, tajemniczej, życiodajnej energii, którą przepełniony jest kosmos, absorbujemy ją również przy oddychaniu. Mięso traci Qi w dwie godziny po zabiciu zwierzęcia. Jogurt, podobnie jak pozostałe produkty mleczne, jest wychładzający i

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.