Kiełkuj na zdrowie

Ponad 5 tysięcy lat temu silny sztorm rozrzucił po morzu statki chińskiej floty. Jeden z nich, pozbawiony kapitana, za to z cesarskim synem na pokładzie, błąkał się z dala od brzegów przez kilka tygodni. Zapasy jedzenia szybko się kurczyły – marynarze zaczynali cierpieć na rozmaite choroby spowodowane niedożywieniem, a zwłaszcza szkorbut. W końcu w ładowniach statku pozostała jedynie zawilgocona fasola, która w dodatku szybko się psuła, puszczając maleńkie pędy. Nie było wyjścia – marynarze zdecydowali się zjeść również tę podejrzaną „trawkę”.
I stało się coś zupełnie nieoczekiwanego: w wycieńczonych ludzi wstąpiły nowe siły. Kiedy w końcu dotarli do brzegu, większość z nich była w całkiem dobrej formie. Cesarz Shen Wung nie posiadał się z radości. Opłakał już utratę syna, był pewny, że nawet jeśli nie utonął, to zmarł z wycieńczenia. Tymczasem chłopak powrócił w dobrym zdrowiu, jedynie nieco wychudły… Ocalały książę opowiedział o kiełkującej fasoli i cesarz polecił nadwornym lekarzom zbadać właściwości kiełków nie tylko fasoli, ale i wielu innych roślin. Prace trwały kilka lat, a ich wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania – w rezultacie Shen Wung oficjalnie uznał kiełki za pokarm życia, lek na wiele dolegliwości oraz… eliksir młodości. Nakazał też ich jedzenie wszystkim poddanym.

 

Na potencję i długowieczność

Kiełki szybko zaczęły podbijać Daleki i Bliski Wschód. Arabowie – znani ze swego zamiłowania do koni – przed gonitwami karmili je kiełkami zbóż, zwłaszcza lucerny. Paśli też nimi podstarzałe, ale najlepsze kiedyś ogiery, od których chcieli mieć dużo źrebiąt. Sobie także nie żałowali tego przysmaku – miseczka skiełkowanych ziaren była obowiązkowym daniem na uczcie weselnej. Im pan młody był starszy, tym więcej ich jadł, by móc zadowolić żonę.

Kiełki są też „żelaznym punktem” diety członków plemienia Hunzów, zamieszkujących tzw. Szczęśliwą Dolinę w Himalajach indyjskich. Ich fenomen polega na tym, że starzeją się znacznie wolniej niż jakikolwiek inny naród na świecie i niemal nie chorują. Kobiety rodzą tam nawet po… sześćdziesiątce, a mężczyźni mogą płodzić dzieci, będąc blisko setki! Nie znają miażdżycy, starczego otępienia i niedołęstwa. Na długowieczność Hunzów ma wpływ wiele czynników, lecz nie ulega wątpliwości, że zaliczyć do nich należy także regularne spożywanie kiełków.

Szkoda więc, że do Europy zwyczaj ich jedzenia dotarł dopiero w XVIII wieku. To James Cook, słynny angielski żeglarz i odkrywca nowych światów, przywiózł informację o stosowaniu przez lekarzy z obcych lądów kiełków przeciw szkorbutowi. Zainteresowało to naszych ówczesnych medyków i zaczęli prowadzić własne badania – w końcu jeden z nich, dr Dawid Mc Briole, zalecił stosowanie kiełkującego jęczmienia angielskim marynarzom jako obowiązkowy składnik diety na okrętach. Z doskonałym skutkiem, jak się okazało… Za przykładem Anglików poszły inne nacje i tak kiełki na stałe zagościły również w europejskich jadłospisach. Przypominano sobie o nich zwłaszcza podczas wojen i po nich, w latach głodu, a także na przednówku, kiedy to brak świeżych owoców i warzyw powodował awitaminozę i osłabienie organizmu.

 

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.