Krwiopijcy atakują

Jak co roku staram się każdą wolną chwilę spędzić na działce. Do południa jest bosko, ale potem strasznie dokuczają mi komary. Także w domu nie dają spokoju, bo przecież latem nikt nie będzie siedzieć przy zamkniętych oknach. Nie przepadam za aerozolami uśmiercającymi owady, niech sobie stworzenia żyją, ale czy są jakieś sposoby, by trzymały się ode mnie z daleka? Proszę też o radę, co robić, kiedy potną. Przyznaję, że najbardziej dokucza mi swędzenie. Zauważyłam też, że niektóre ukąszone miejsca goją się zdecydowanie dłużej. Od czego to zależy?

Przypuszczam, że te trudniejsze do zagojenia miejsca to sprawka nie komarów, tylko meszek. Choć te ostatnie zwykle nadciągają całą chmarą, co byś zauważyła, bywają też samotni myśliwi (a dokładniej myśliwe, bo pazerne na naszą krew są tylko samiczki meszek, tak samo jak u komarów). Pierwszy raz atakują na przełomie maja i czerwca, potem mamy trochę spokoju, a na przełomie czerwca i lipca zeka nas kolejny atak. O ile komary dokuczają najbardziej wieczorem, meszki robią to najczęściej wtedy, gdy żar leje się z nieba. Trudno się przed nimi schronić, nie pomogą spodnie i długie rękawy, bo bez trudu wchodzą pod ubranie.

Nie od razu można stwierdzić, który owad nas dopadł. Po ukłuciu komara w zasadzie tylko swędzi i jeśli się tego miejsca nie rozdrapie, mamy spokój. Natomiast po ataku meszki jest mikroskopijna ranka, na początku tak mała, że można ją pomylić z komarzym ukłuciem. Dopiero następnego dnia pod ranką tworzy się tzw. grudka zapalna, czyli małe, nie tylko swędzące, ale i bolesne owrzodzenie. Tej grudki naprawdę rozdrapać nie wolno! Kto nie wytrzyma i zacznie to drapać lub wyciskać, zaraz może mieć dobrze już widoczną i bolesną rankę, która czasem goi się nawet kilka tygodni. Gdy na rance utworzy się strupek, nie zrywaj go, poczekaj cierpliwie, aż sam odpadnie.

Na szczęście są sposoby, by odstraszyć i jedne, i drugie krwiopijczynie. Trzeba otoczyć się zapachem, którego te owady nie znoszą. Warto do tego użyć olejków eterycznych – goździkowego, eukaliptusowego, geraniowego, miętowego, rozmarynowego lub z palczatki cytrynowej. Weź pół szklanki oleju migdałowego lub sezamowego i połącz z 12 kroplami olejku, który najbardziej ci odpowiada. Taką mieszanką posmaruj skórę przed wyjazdem na działkę.

Możesz też przygotować ziołowy płyn odstraszający. Przygotuj 15 g suszonego piołunu, 8 kropli olejku lawendowego, 2 łyżki 40 proc. wódki i szklankę wrzącej wody. Wsyp piołun do dużego kubka i zalej wrzątkiem, przykryj i odstaw na godzinę. Następnie przecedź napar do słoika, dodaj wódkę i olejek i zakręć wieczko. Kilka razy energicznie potrząśnij słoikiem. Przechowuj płyn w lodówce kilka dni, potem przygotuj nowy. Płyn można rozpylać w powietrzu w pomieszczeniu, a jeśli wychodzisz, natrzyj nim skórę.

Inny płyn możesz przygotować ze świeżych roślin. Zbierz dwie garście liści bzu czarnego i garść listków krwawnika. Rozdrobnij rośliny, włóż do naczynia, zalej wrzątkiem. Szczelnie przykryj i odstaw na godzinę. Następnie przecedź, a gdy płyn wystygnie, przelej go do butelki z rozpylaczem. Trzymaj płyn w lodówce nie dłużej niż 3 dni.

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.