Zebrać młode liście różnych ziół:
– dwie garście szczawiu;
– parę pędów pokrzywy, lebiody i mniszka;
– parę listków podagrycznika i krwawnika.
Liście opłukać, posiekać drobno, wrzucić do wrzącej osolonej wody i chwilę pogotować.
Przygotować litr bulionu z mięsa i warzyw (najlepiej wołowo-drobiowego z dodatkiem włoszczyzny, włoskiej kapusty, cebuli oraz przypraw: ziela angielskiego, czarnego pieprzu w ziarnach, liścia laurowego i soli).
Gotowy bulion połączyć z wywarem, w którym gotowała się zielenina polna, następnie dodać ugotowane listki dzikich ziół i zagotować. Można jeszcze doprawić do smaku odrobiną soli i pieprzu, a dla podkreślenia smaku dodać pół szklanki gęstej śmietany lub jogurtu, zamieszać.
Zupę podaje się ciepłą z ziemniakami i jajkiem ugotowanym na twardo oraz posypaną natką piertruszki.
Zupa ta zawiera bardzo dużo witamin i składników mineralnych, stąd też jest idealnym posiłkiem obiadowym w okresie wiosennym.
Na Śląsku jadało się ją od momentu, gdy na polu zaczęły się pojawiać pierwsze zioła, a obowiązkowo musiała się pojawić na stole w Wielki Czwartek.
Śląskie gospodynie wierzyły, że zupa ta „przegania złe moce i dodaje sił”, stąd też serwowały ją domownikom przez cały okres przedwiośnia, żeby zapobiec tzw. przesileniu wiosennemu.
Katarzyna Lokacz