Bańkowa terapia

Bańki leczą przeziębienia, grypę, zapalenie oskrzeli, pomagają przy zapaleniu płuc i opłucnej, mięśniobólach, nerwobólach. Babcia Ada (tak naprawdę jest ciotką mojej mamy) to postrach całej rodziny, zwłaszcza gdy ktoś z nas zachoruje. Jest bowiem stanowczą przeciwniczką med

Bańki leczą przeziębienia, grypę, zapalenie oskrzeli, pomagają przy zapaleniu płuc i opłucnej, mięśniobólach, nerwobólach.

Babcia Ada (tak naprawdę jest ciotką mojej mamy) to postrach całej rodziny, zwłaszcza gdy ktoś z nas zachoruje. Jest bowiem stanowczą przeciwniczką medycyny konwencjonalnej. – Pan Bóg dał leki na każdą chorobę, a człowiekowi rozum, żeby z tych darów korzystać! Tylko że wielu o własnym rozumie nie pamięta! – twierdzi i stara się udowodnić, że ona, owszem, na brak rozumu i szacunku dla Bożych darów nie cierpi. A te jej naturalne kuracje konsekwencje mają rozmaite – no dobra, przyznaję, że na ogół są skuteczne i z choroby wyciągają, ale bywają groźne z innych względów… Pamiętam, jak moja mama zapadła na ciężkie przeziębienie i położyła się do łóżka otoczona całym asortymentem pigułek i kropelek z apteki. Strasznie jej zależało, żeby szybko wyzdrowieć, gdyż miała obchodzić w pracy jubileusz połączony z małym bankietem i wręczaniem nagrody. Wpadła babcia Ada (ona zawsze się dowiaduje pierwsza o chorobie w rodzinie i natychmiast przybiega), zgarnęła piguły do kosza. – Najszybszy będzie czosnek! – zdecydowała i pilnowała, by mama piła syrop z czosnku, czosnkową nalewkę, a na noc mleko z czosnkiem, masłem i miodem. I wiecie co? Pomogło! Przeziębienie błyskawicznie zniknęło i mama odświętnie wystrojona poszła na swój jubel. Tata jej towarzyszył i to on zdał nam relację, bo po powrocie mama zamknęła się w pokoju i nie chciała z nikim gadać. A zwłaszcza z babcią Adą. Okazało się, że gdy tylko zdjęli płaszcze, ludzie wokół zaczęli nerwowo jakby węszyć. Węszył również dyrektor, wręczając mamie nagrodę, a potem podczas przyjęcia mama miała wrażenie, że wszyscy jej unikają. Nikt dobrowolnie nie podchodził, a jak ona się do kogoś zbliżała, to ten ktoś po chwili wyraźnie starał się zwiać. Mamie zrobiło się okropnie przykro – zawsze się jej wydawało, że współpracownicy ją lubią, a tu masz! Przyczynę owego ostracyzmu odkrył ojciec. Otóż mama strasznie… śmierdziała! Czosnkiem, niestety. Wcześniej się nie połapał, bo cały dom był tą babciną kuracją przesiąknięty i do zapachu przywykliśmy. Ale jak wyszedł na zewnątrz i pobył przez chwilę w normalnej atmosferze, poczuł, że wokół mamy unosi się upiorna woń. Wywlókł ją stamtąd czym prędzej, jednak uraz do czosnku pozostał mamie na lata…

Zatem, kiedy ja rozchorowałam się przed walentynkową randką, zabroniłam rodzinie babcię zawiadamiać. Uznałam, że wykuruję się przy pomocy lekarza i koniec. Tymczasem czas mijał, a ja wciąż się czułam koszmarnie. Okazało się, że to nie jest zwykłe przeziębienie, tylko zapalenie oskrzeli. A randka była naprawdę ważna – szczerze mówiąc, spodziewałam się oświadczyn. Cała moja rodzina żyła nadzieją, że wreszcie wyjdę za mąż, albowiem nawet jak na dzisiejsze czasy byłam już starą panną. Pierwszego faceta, z którym naprawdę chciałam spędzić życie, spotkałam w wieku lat 37. On też wykazywał zainteresowanie, robił jakieś aluzje co do tych walentynek i pierścionka… Jasne, można to było przełożyć, ale nie da się ukryć, że naprawdę mi na tej kolacji zależało. Na kilka dni przed nią wciąż straszliwie kaszlałam. I tu objawiła się babcia Ada. Co za bydlę jej doniosło? – zastanawiałam się, patrząc z przerażeniem na jej wyładowaną torbę. – Cz

Partnerzy:

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.