Niedawno przeczytałem w czasopiśmie naukowym informację o szybkim rozwoju nowej dziedziny medycyny, jaką jest psychodermatologia.
Według lekarzy i naukowców nasza skóra jest jedną z najwrażliwszych i najsilniej reagujących na stres tkanek naszego organizmu. W problemach ze skórą, które często mają podłoże alergiczne, zasadniczą rolę odgrywają stres i procesy psychiczne, które odpowiadają za nasze reakcje stresowe na spotykające nas okoliczności życiowe, czyli nasze przekonania i wzorce reakcji emocjonalnych.
Kiedy przeżywamy trudne chwile, na skórze potrafią pojawić się nieprzyjemne, chorobowe a czasami po prostu brzydko wyglądające zmiany. Skóra reaguje bardzo szybko. Czasami jest to kwestia godzin, a nawet sekund, jak np. w przypadku rumienienia się ze wstydu. Niestety związek emocji i skóry występuje także w przypadku poważniejszych dolegliwości, np. atopowego zapalenia skóry, które może nasilać się w wyniku stresu. Na szczęście w drugą stronę ten mechanizm także działa. Od wieków usuwa się brodawki przy pomocy prostej sugestii, która świetnie sprawdza się u dzieci. Wystarczy powiedzieć do dziecka coś takiego: „Masz brodawkę, ale nie musisz jej przecież mieć. Wiesz, ja zabieram brodawkę. Dam ci za nią parę złotych”. Potem dziecku wmawia się, że brodawka już do niego nie należy i że nie powinno jej mieć. Zazwyczaj wystarczą dwa tygodnie, by brodawka zniknęła.
Ćwiczenia relaksacyjne, autohipnoza i medytacja potrafią zdziałać prawdziwe cuda z naszą skórą. Szczególnie wyraźnie można zobaczyć to na twarzy. Mięśnie twarzy subtelnieją, czoło się wypogadza, skóra staje się łagodnie rozluźniona, zmarszczki mniej widoczne itp. Pamiętam niesamowite wrażenie, gdy na jednym z treningów hipnozy wystarczyła półgodzinna regresja jednej z uczestniczek treningu do czasów jej dzieciństwa i wyprowadzenie z transu z sugestią, że zachowa charakterystyczne dla tego okresu właściwości skóry i mięśni twarzy, czyli łagodność rysów, sprężystość i jędrność skóry, jasne oblicze, dziecięcą ciekawość w oczach itd. Po wyjściu z transu naprawdę wyglądała o 10 lat młodziej! Wszyscy na zajęciach byli pod wielkim wrażeniem tego pokazu możliwości hipnozy i autohipnozy w kosmetyce „od środka”.
Jednak związki stanów transowych, autohipnozy i medytacji z urodą nie ograniczają się tylko do skóry. Oczywistą rzeczą jest stwierdzenie, że techniki te mają bardzo duże znaczenie zdrowotne, potrafią bardzo mocno wpłynąć na stan naszego układu odpornościowego i zdrowie, od zwiększonej odporności na katar aż do spektakularnych efektów uzdrowienia z ciężkich chorób. Rzeczą naturalną jest także to, że nieświadomie postrzegamy ludzi zdrowszych jako atrakcyjniejszych. Nasza biologia w procesie ewolucji zadbała o to, by atrakcyjność seksualna była bezpośrednio związana ze zdolnością do spłodzenia jak najzdrowszego i najsilniejszego potomstwa. Oczywiście na świadomym poziomie zupełnie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Dlatego właśnie osoby otyłe postrzegane są, niestety, jako mniej atrakcyjne. Otyłość bardzo często bowiem, szczególnie w dawnych czasach, łączyła się z jakiegoś rodzaju problemami zdrowotnymi. Dawniej choroby powodowały otyłość, dziś otyłość powoduje choroby. Niezależnie od kolejności, ocena atrakcyjności seksualnej pozostaje ta sama.
Badania nad nawykami żywieniowymi współczesnych ludzi pokazały, że otyłość bardzo często łączy się z głęboko nieświadomymi problemami emocjonalnymi oraz ze sposobami radzenia sobie ze stresem. Mówi się o tzw. „zajadaniu problemów i emocji”. Wiele osób je nie tylko wtedy, kiedy są naprawdę głodne, ale także wtedy, gdy chce się lepiej poczuć, poprawić sobie nastrój – co jest uwarunkowane nie tylko fizjologicznie, ale także kulturowo. Od dzieciństwa np. słodycze były łączone z pozytywnymi emocjami: jako nagroda albo pocieszenie. Te zgubne nawyki funkcjonują doskonale u wielu ludzi przez całe życie. To działa oczywiście na krótką metę, ale ceną za to jest przyjmowanie nadmiernej ilości kalorii i tycie. Zaś dzisiejsze kanony piękna, w którym sprawne, wysportowane i szczupłe ciało odgrywa zasadniczą rolę, nie mają nic wspólnego z wzorcami piękna wyznawanymi przez Rubensa.
Autohipnoza i medytacja wpływają głęboko na podświadomość i wprowadzają w sferę emocjonalną porządek, który
może sprawić, że mechanizmy „zajadania problemów” nie będą już nam dłużej potrzebne. Badania dowodzą, że większość ludzi regularnie stosujących autohipnozę i medytację, w sposób naturalny i zdrowy (bez sięgania do jakichkolwiek diet i głodzenia się) zbliża się do swojej idealnej wagi. Dotyczy to także tej mniejszości, która na problemy emocjonalne reaguje zmniejszonym apetytem, doprowadzając się do chorobliwego wychudzenia. Dzięki autohipnozie, potrafimy nie tylko uporządkować swoje emocje, ale zmienić także żywieniowe nawyki oraz skierować nasz apetyt na przyjemność płynącą z aktywności i ruchu (nie chodzi mi wcale o regularne odwiedzanie siłowni, ale np. upodobanie do spacerów albo innej aktywności fizycznej, która powoduje zwiększenie metabolizmu, czyli przyspieszenie tempa oddechu i bicia serca), co bezpośrednio przekłada się na osiągnięcie zdrowia, ładnej sylwetki i urody. Piękno wewnętrzne przekłada się więc bezpośrednio na piękno zewnętrzne.
Istnieją także techniki hipnozy i autohipnozy, które potrafią wpłynąć na bardzo szczegółowe elementy naszej fizjologii. Do ciekawostek można zaliczyć eksperymenty jednego z japońskich badaczy, dotyczące oddziaływania dźwięków na podświadomość, który wplótł przetworzone nagranie płaczu głodnego niemowlaka, domagającego się karmienia, w dzwonek telefoniczny. Po około miesiącu okazało się, że kobiety używające tego dzwonka zauważyły u siebie (co zostało potem potwierdzone obiektywnie) powiększenie biustu. W stanach transowych psychika może uzyskać o wiele lepszą niż na jawie zdolność komunikacji z ciałem, czego efektem mogą być nie tylko zmiany w zakresie zdrowia, ale także urody i atrakcyjności fizycznej.
Trudno jest oczywiście stwierdzić, co powoduje, że jedni ludzie postrzegani są jako atrakcyjni, piękni, a inni nie, ale z pewnością ogromne znaczenie mają tu pewne właściwości psychiczne, które nas w innych pociągają. Myślę tu o odpowiedniej ilości takich cech, jak: energia, wewnętrzny spokój, pasja, te cudowne ogniki w oczach, które odpowiadają za niejedną miłosną historię, pogoda ducha, optymizm, pewność siebie (niezbyt duża, bo wtedy bywa odpychająca), zaufanie, zdolność do empatii itp. Cechy te postrzegamy u innych często nieświadomie w tzw. mowie ciała. Po prostu nie wiemy, dlaczego ktoś przyciąga naszą uwagę i podoba się, często „od pierwszego wejrzenia”. W ten sposób właśnie działa nasza podświadomość.
Nad wyrobieniem w sobie tych pociągających i pięknych cech doskonale pracować możemy przy pomocy autohipnozy i medytacji. Szczególnie efektywne są personalizowane indukcje autohipnotyczne stworzone indywidualnie dla każdego człowieka, z uwzględnieniem jego osobistych skojarzeń, metafor i motywacji do zmiany. Indukcje te nagrywane są następnie na płyty CD lub w formie plików mp3, których można później słuchać w domu wielokrotnie, co zasadniczo zwiększa siłę oddziaływania autohipnozy na podświadomość. Jest to jedna z najsilniejszych, pozytywnie wpływających na nieświadomy umysł technik. Dzięki tym metodom zmienić możemy jakość swoich przekonań i jakość emocji, doświadczając coraz więcej pozytywnych, przyjemnych stanów świadomości. Stworzenie odpowiedniego koktajlu cech psychologicznych i wypełniających nas pozytywnych emocji (mówiąc o koktajlu jestem prawie dosłowny, gdyż chodzi tu o bardzo konkretną mieszankę neuropeptydów i neurotransmiterów w mózgu, które wiążą się z naszymi emocjami) jest być może najbardziej skutecznym eliksirem zdrowia i urody, a także eliksirem miłości, którego alchemicy poszukują od wieków.
Adam Bytof
www.autohipnoza.pl
www.adambytof.pl