Gdy meteorolodzy zapowiadają halny, policjanci w górskich i podgórskich miejscowościach załamują ręce: znowu przez 2-3 dni będą mieć mnóstwo roboty – ustawiczne wezwania do awantur małżeńskich, bójek sąsiedzkich, rozrób w knajpach. Na ogół, gdy ten wiatr wieje, liczba interwencji wzrasta nawet pięćdziesięciokrotnie!
Do rutynowych należą przypadki, kiedy łagodna zwykle gaździna rozbija mężowi na głowie patelnię, bo zrobił niewinną uwagę, że zupa jest niedosolona… Zdarzają się i bardziej oryginalne. Na przykład sprawa ośmioletniej wczasowiczki, na co dzień grzecznej, miłej dziewczynki, która podpaliła zasłony w pokoju domu wczasowego, bo zbyt wcześnie kazano jej iść spać. A wynoszącemu ją z płomieni policjantowi odgryzła kawałek ucha. Po każdym halnym jest o czym poczytać w kronikach policyjnych.
Wszystkie wiatry typu fenowego, powstające w czasie przesuwania się mas powietrza przez łańcuch górski, powodują stan szczególnej pobudliwości psychicznej i fizycznej nawet u osób zwykle niewrażliwych na zmiany pogody. Spada wówczas koncentracja uwagi, wzrasta niechęć do jakiegokolwiek wysiłku i rośnie skłonność do agresji. W szwajcarskim sądownictwie występowanie fenu uznawane jest nawet za okoliczność łagodzącą przy wydawaniu wyroków! Także we Francji przestępstwa popełniane podczas mistrala rozpatruje się łagodniej. A chinook wiejący w Górach Skalistych tamtejsi Indianie uważają za złego ducha wstępującego w ich ciała i kierującego nimi, skłaniającego do najdzikszych występków. Podczas tego wiatru odnotowano najostrzejsze konflikty między poszczególnymi plemionami.
Feny – choć najsilniej działają w rejonach górskich – mogą objąć swym zasięgiem olbrzymie połacie kraju. Wpływ halnego dociera na przykład również do Warszawy: tutejsi meteoropaci są wówczas podrażnieni i skorzy do kłótni. Pogodowo zawsze wiąże się to z gwałtownym spadkiem ciśnienia, ociepleniem, suchością powietrza, przy czym zmiany te są gwałtowne i organizm nie nadąża z przystosowaniem się do nich. Ośrodek niżowy oznacza mniej tlenu w powietrzu. Łączy się to ze wzmożoną wentylacją płuc, aktywniejszym działaniem nadnerczy, zwiększeniem pracy serca, zmianą regulacji cieplnej. Przestawić się więc muszą układ oddechowy i krwionośny. Wysuszone powietrze powoduje ograniczenie elastyczności błony śluzowej i zdolności usuwania kurzu, a także zmniejszenie ukrwienia i ogrzewania wdychanego powietrza. Ocieplenie zaś wiąże się z rozszerzeniem naczyń krwionośnych. Kiedyś nasze organizmy bez trudu przystosowywały się do zmian. Dziś – rozpieszczone rozmaitymi udogodnieniami cywilizacyjnymi – mają znacznie słabszą niż u naszych przodków zdolność adaptacji. Dlatego właśnie meteoropatów jest coraz więcej i coraz ostrzej reagują na zmiany pogody. Niekorzystne dla ich samopoczucia są także inne wiatry – zwłaszcza silne, porywiste, o zmiennych kierunkach – tak charakterystyczne dla naszego przedwiośnia. Dotyczy to oczywiście głównie ludzi wrażliwych na zmiany pogody, tyle że w Polsce według statystyk naukowych zalicza się do nich… 2/3 populacji. Objawia się to w sposób rozmaity, ale zawsze nieprzyjemny. U już chorych nasilają się dolegliwości – uważać powinni szczególnie wrzodowcy, osoby mające problemy z układem krążenia, układem oddechowym, kostnym i mięśniowym (cierpiące na wszelkie odmiany reumatyzmu i nerwobóle). Ale i ludzie całkowicie zdrowi, gdy zrywa się wiatr, zaczynają narzekać na bóle serca, uderzenia zimna i gorąca, trudności z oddychaniem, zawroty i bóle głowy, bóle mięśni, stawów, zaburzenia snu, ogólne osłabienie. Miewają trudności z koncentracją, pamięcią, męczą ich nagłe zmiany nastroju, depresje, bywają drażliwi, impulsywni, agresywni… Każdy meteoropata ma swój indywidualny zestaw objawów.
Niestety indywidualnie trzeba dobierać także metody zapobiegania im i łagodzenia: nie ma leku, który równie skutecznie działałby na wszystkich. I jest to działanie raczej… „chałupnicze” – jedyne europejskie ośrodki medyczne z prawdziwego zdarzenia zajmujące się problemami meteoropatów znajdują się w Austrii. Podstawowe zalecenia to dbałość o odporność organizmu, hartowanie go oraz wszelkie „uspokajacze”, między innymi stosowanie różnych
technik relaksacyjnych. Dobre rezultaty dają między innymi:
Ćwiczenia na świeżym powietrzu
Spacery po lesie lub parku, niezbyt intensywny jogging, gimnastyka przy otwartym oknie znacznie lepiej przygotowują do walki z kaprysami pogody, niż zamykanie się w czterech ścianach. Nie wolno z nich rezygnować nawet przy złym samopoczuciu. Wielu osobom krótka przebieżka z wiatrem i pod wiatr dodaje energii, wzmacnia koncentrację, pozwala zapomnieć o zawrotach głowy.
Hydroterapia
Zalecane są zwłaszcza poranny naprzemienny gorący i zimny prysznic (po 5 dziesięciosekundowych strumieni, zaczynamy od ciepłego, kończymy chłodnym) oraz nacieranie całego ciała szorstką rękawicą namoczoną w letniej wodzie. Te zabiegi doskonale wpływają na krążenie, działają ożywczo. Osoby ze skłonnością do depresji, rozdrażnienia czy reagujące na wiatr podwyższoną agresją powinny aplikować sobie ciepłe odprężające kąpiele z dodatkiem olejków łagodzących napięcie. Doskonałe są na przykład:
Szałwiowy – działa antydepresyjnie, uspokajająco, rozluźnia napięcie mięśni, łagodzi ból głowy. Coraz więcej osób dostrzega, że myśli i uczucia przenoszą określoną energię – dobrą lub złą. Nasycone nią zostają pomieszczenia. Tam, gdzie często wybuchają kłótnie, gdzie ludzie są zgorzkniali, nieszczęśliwi, czasem po prostu w powietrzu unosi się brud psychiczny. Wystarczy wówczas często maleńka iskierka zapalna, jak właśnie szarpiący nerwy wiatr, by doszło do wybuchu niezadowolenia. By tego uniknąć, czasem wystarczy takie „zainfekowane” pomieszczenie – i siebie – oczyścić i tu właśnie bardzo przydaje się olejek szałwiowy. Neutralizuje on bowiem negatywne wpływy, działa jak odtrutka, oczyszcza. Kąpiel z dodatkiem tego olejku przywraca równowagę. Warto też wykorzystać go w lampkach zapachowych – pomoże zwalczyć nastrój przygnębienia, uwierzyć we własne siły.
Geraniowy – przywraca równowagę emocjonalną i odświeża, pobudza krążenie, reguluje funkcjonowanie układu limfatycznego, łagodzi artretyzm i nerwobóle. Zapach geranium, przyporządkowany przez Greków Afrodycie, według kultur orientalnych, a także u Celtów i Rzymian pobudzać miał mózg do obrony przed wszelkimi problemami natury psychicznej powodującymi depresję i przywracać równowagę umysłową. Zwalcza smutek, dodaje odwagi, przypomina o urodzie życia, pogodnie nastraja. W kąpieli pielęgnuje również skórę, wygładza ją i uelastycznia. Warto go ponadto używać w lampkach zapachowych – doskonale komponuje się z wszelkimi zapachami kwiatowymi.
Lawendowy – przeciwdziała bezsenności (lepiej go używać wieczorem), pomaga w zaburzeniach systemu nerwowego, łagodzi stresy, dezynfekuje. W południowej Francji, skąd pochodzi ta roślina, chłopi, goszcząc w domu niemiłych gości, skrapiają kilkoma kroplami olejku płytę pieca, by oczyścić atmosferę, przywrócić dobrą energię. W Anglii wiele kobiet nosiło przy sobie flakoniki z tym olejkiem, gdy się wybierały w miejsca, gdzie spodziewały się większych skupisk ludzkich – wierzyły w jego ochronne działanie przed czyjąś nieżyczliwością i złośliwością. Użyty w kąpieli zapewni pogodne sny i poprawę nastroju.
Wystarczy dodać 5-10 kropli do wanny, by zabieg odniósł skutek.
Relaks
W chwilach napięć – nie tylko spowodowanych złą pogodą – cuda mogą zdziałać króciutkie ćwiczenia relaksacyjne. Dobrze jest je często powtarzać – najlepiej co 2-3 godziny – by umiejętność błyskawicznego odprężania się stałą się łatwa jak oddychanie. Jeśli czujesz zmęczenie, zniechęcenie, jesteś ospała:
Zrzuć worek z pleców
Stań z rękami splecionymi na piersiach. Zamknij oczy. Wyobraź sobie, że dźwigasz na ramionach wór ciężki od trosk i problemów. Nie analizuj ich – przyjmij po prostu, że wpakowałaś tam wszystko, co cię męczy, odbiera spokój. Zgarb się pod nim, zatocz w prawo i w lewo. Czujesz, jaki jest ciężki? A teraz z głośnym okrzykiem odrzuć ręce do tyłu, zrzuć go i wyprostuj się. Przez chwilę oddychaj powoli, tak jakby twój oddech był potężnym spokojnym strumieniem. Powtarzaj sobie: „jestem silna, jestem lekka jak piórko”. Powtórz zrzucanie worka 3 razy – za każdym razem powinien być lżejszy.
Jeśli czujesz rozdrażnienie, złość, wszystko ci działa na nerwy:
Strząśnij gniew
Stań w rozkroku, zamknij oczy. Zacznij otrząsać całym ciałem – zwłaszcza ramionami, nogami i głową. Czy widzisz, jak spadają z nich i wsiąkają w ziemię czarne krople złości, negatywnych myśli, a twoje wnętrze staje się jasne, przezroczyste? Gdy już całkowicie je „opróżnisz”, oddychaj przez chwilę głęboko i powoli. Czy czujesz, jak swobodnie powietrze krąży teraz po twoim ciele?
Oddaj swe rozdrażnienie ziemi
Świeżo wykopaną ziemię wsyp do sporego płaskiego naczynia i postaw gdzieś pod ręką. Ilekroć poczujesz zmęczenie, rozdrażnienie, zniechęcenie, połóż na jej powierzchni dłonie, by cała ich wewnętrzna strona, łącznie z palcami, stykała się z glebą. Zamknij oczy i wyobraź sobie, jak twoje znużenie, gniew spływają w głąb, wsiąkają. Możesz też szczyptę ziemi wziąć w palce. Otwórz oczy i zapatrz się w nią, przenosząc na czarne drobiny wszystkie zmartwienia – myśl o tych kłopotach ze szczegółami i oddawaj je ziemi. Gdy skończysz, uchyl okno, zdmuchnij ziemię z dłoni. Niech uleci z wiatrem – razem z kłopotami.
Spal problem
Jeśli coś cię gnębi, odbierając spokój ducha, rozpal w popielniczce lub np. w puszce po konserwie malutki ogień. Narysuj lub napisz, co cię martwi – jakiś symbol, wyobrażenie. Wpatruj się przez chwilę w płomienie, trzymając kartkę ze zmartwieniem w dłoni. Wrzuć ją do ognia. Niech pochłonie symbol kłopotów, uwalniając cię od nich. Teraz wpatruj się w płomienie, zbliż do nich ręce, chłoń energię ognia. Wyobrażaj sobie ciepło ogarniające twoje wnętrze, wypalające złe myśli, smutek, gniew, rozpacz.
Zamień wiatr w przyjaciela
Wykorzystaj ten drażniący wiatr będący przyczyną kłopotów. Stań w jego podmuchach, poddaj się im. Wyobraź sobie, że wywiewa z ciebie wszystko, co złe – dolegliwości, zmartwienia, agresję. Ujrzyj w nim przyjaciela, a wtedy naprawdę się nim stanie.
Katarzyna Słabicka