Jak rozładować napięcie

napiecie1_PL– Musisz upuścić trochę pary, matka – mentorskim tonem zwróciła się do mnie córka. – Trudna się zrobiłaś.

Łypnęłam na nią złym okiem. Złość mi jeszcze nie przeszła. – A co, uważasz, iż to w porządku, że tatuś nie odebrał własnej kurtki z pralni? Zawsze o wszystkim muszę pamiętać sama! Mam tyle na głowie, a on wyskakuje z głupimi pretensjami – podniosłam głos. Znowu się zaczęłam nakręcać. Czułam, że ogarnia mnie furia.

– Nie wrzeszcz, zobacz, Misio znowu zwiał za tapczan – trzeba przyznać, że moje dziecko potrafi znaleźć właściwe argumenty. Misio to skopana przez życie psia znajda. Jest u nas od miesiąca i wciąż wszystkiego się boi, zwłaszcza wrzasków, chociaż akurat na niego nikt nie krzyczy. Opanowałam się zatem i ciszej już kontynuowałam: – Ciągle siedzi z nosem w komputerze, o nic się go nie mogę doprosić…

– Bo ty wcale nie prosisz, tylko od razu krzyczysz, przynajmniej od pewnego czasu – zwróciła mi uwagę córka. – Wczoraj urządziłaś awanturę, że ci nie zrobił herbaty.

– Bo nie zrobił!

– Ale przecież nie prosiłaś go o to! Skąd miał wiedzieć, że chcesz?

– Mógł zapytać! Robił dla siebie, powinien chociaż spytać, czy też mam ochotę!

– Przecież piłaś akurat kawę – zirytowało się moje dziecko. – Widział, że masz. Po prostu chciałaś powrzeszczeć i znalazłaś sobie pretekst. A o pranie nie miał pretensji. Zapytał po prostu, czy odebrałaś, bo potrzebuje kurtki. A ty od razu eksplodowałaś. Zawsze sama odbierasz. I jak on to mógł zrobić, skoro mu o tym nie powiedziałaś i na pewno nie dałaś kwitka. Bo głowę daję, że nie dałaś.

Umilkłam. Faktycznie nie dałam.

– No widzisz? – w głosie smarkuli pobrzmiewała zjadliwa satysfakcja. – Zaczęłaś się od jakiegoś czasu wrednie zachowywać. I zobacz skutki. W domu paskudna atmosfera, ojciec się kuli w swoim pokoju, Misio za tapczanem, ja się boję odezwać…

– Jakoś tego nie zauważyłam – mruknęłam, choć już spokojniej. Coś w tych jej uwagach było. – Mam wrażenie, że odzywasz się cały czas… Jak nigdy dotąd… – nagle uświadomiłam sobie, że to prawda. Moja córka do niedawna w sytuacjach konfliktowych zachowywała się jak Misiek. Skąd nagle wzięła się u niej ta odwaga? Spytałam o to.

– Ćwiczę – wyjaśniła smarkula.

– No wiem, medytacje, wizualizacje i tak dalej. Wreszcie dały rezultat, jak widzę. – pochwaliłam ją. Naprawdę się ucieszyłam. Zawsze uważałam, że Asia jest za spokojna, za grzeczna, zbyt ustępliwa. Może jeszcze z niej będą ludzie.

– Nie tylko! Dołożyłam sobie specjalną gimnastykę i dopiero wtedy zaczęłam osiągać rezultaty! Ty też powinnaś poćwiczyć, uspokoisz się trochę i łatwiej będzie z tobą żyć – zaproponowała.

– Uważasz, że tego właśnie potrzebuję? Że jestem za mało asertywna i pewna siebie? I może jeszcze za spokojna? – zdziwiłam się.

– Wręcz przeciwnie, wcale nie jesteś spokojna, a asertywna aż za bardzo, zwłaszcza ostatnio. Choć to niewłaściwe określenie – to nie asertywność, tylko upór i złość. I mogą wynikać ze strachu i niepewności. Albo po prostu z przemęczenia. Moja gimnastyka jest świetna i w takich przypadkach. Pozwala upuścić pary, uspokaja, dodaje pewności siebie! – przekonywała mnie córka. – Właściwie jest dobra dla wszystkich, prostuje fizycznie i psychicznie. Wymyślił ją amerykański lekarz Alexander Lowen. Stwierdził, że skurczone ciało świadczy o bólu duszy. Rozładowanie jego napięć, wyprostowanie fizyczne rozładowuje również napięcie wewnętrzne – dusza i ciało zaczynają żyć w harmonii. Te ćwiczenia likwidują lęki i napięcia. Negatywną energię zmieniają w pozytywną. Dodają odwagi, ale i pozwalają wyrzucić stłumioną wściekłość.

Dałam się przekonać i spróbowałam. Bardziej, by sprawić Asi przyjemność, bo jakoś nie miałam ochoty przyjąć do wiadomości, że zachowuję się paskudnie. Dopiero z perspektywy czasu widzę, jaka wówczas byłam okropna. Dla wyjaśnienia – nie jestem z natury aż tak zołzowata, jak to wynikało z mojego ówczesnego zachowania. Po prostu miałam potworne kłopoty w pracy (groźba redukcji i wizja bezrobocia), a do tego dołączyło się przesilenie jesienno-zimowe. Zawsze fatalnie znosiłam brak dziennego światła, zimno, perspektywę długiej zimy. I wiecie co? Te ćwiczenia naprawdę mi po pomogły. Rozładowały mój strach, frustrację, agresję. A przy okazji po jakimś czasie zauważyłam zdecydowaną poprawę mojej figury – nie tylko zeszczuplałam, ale i przestałam się garbić, podniosłam głowę, zmalał mój drugi podbródek. I… wróciła mi ochota na seks. Każdemu radzę spróbować. To

6 naprawdę prostych ćwiczeń…

cwiczenia1_PL

Zaopatrz się w taboret, poduszkę (lepiej nie z pierza, tylko taką sztuczną, nie za drogą) oraz rakietę tenisową lub… patelnię. Poduszkę ułóż na stołku. Stań w odległości około metra od stołka. Rozstaw nogi i unieś rakietę oburącz nad głowę, wychylając się do tyłu, aż poczujesz, że całe ciało masz napięte. Następnie walnij rakietą w poduszkę, równocześnie rozluźniając ciało. Głośno przy tym oddychaj. Powtórz 10 razy albo wal tak długo, aż minie ci gniew.

cwiczenia2_PL

Uklęknij na kocu lub na karimacie. Rozluźnij mięśnie grzbietu, spuść głowę, powoli podciągnij kolano lewej nogi do piersi, jak najbliżej. Gdy mięśnie nogi zaczną drżeć i napięcie mięśni grzbietu stanie się wyraźne, z całej siły wykonaj podkurczoną nogą wymach do tyłu tak, by razem z grzbietem utworzyła prostą linię. Unieś przy tym głowę do góry i otwórz usta (możesz też krzyknąć). Potem zmień nogę. Powtórz po 5 razy dla każdej nogi.

cwiczenia3_PL

Stań prosto, lekko ugnij kolana, unieś przed siebie wyprostowane ramiona. Trzymaj je tak, póki nie zaczną ci w nich drżeć mięśnie. Nie musisz liczyć czasu, to nie jest bicie rekordów. Powtórz 10 razy.

cwiczenia4_PL

Połóż się na plecach, ugnij nogi w kolanach. Otwórz usta, rozluźnij mięśnie szczęki, broda luźno opada. Zrób głęboki wdech i wydech, unosząc przy tym ręce przed siebie i minimalnie kość ogonową do góry – powietrze przy wdechu ma płynąć swobodnie, aż do miednicy, a przy wydechu głośno, z całego serca wzdychaj. Powtórz 10 razy.

cwiczenia5_PL

Stań w lekkim rozkroku, ugnij lekko kolana, wypchnij do przodu biodra tak, by ciało utworzyło łagodny łuk. Podeprzyj się w talii i stój tak, póki mięśnie nóg i pleców nie zaczną drżeć. Wtedy powoli wyprostuj ramiona ku górze i trzymaj je wyciągnięte, aż znowu poczujesz mięśnie. Całość ćwiczenia powtórz 5 razy.

cwiczenia6_PL

Stań prosto w lekkim rozkroku. Poczynając od szyi, krąg po kręgu pochylaj tułów w skłonie, póki nie dotkniesz palcami podłogi. Wtedy powolutku pomaszeruj palcami dłoni po podłodze, najdalej jak się da. Kiedy kolana zaczną drżeć, a mięśnie się buntować, ugnij kolana, rozsuń lekko ramiona i spróbuj oprzeć się na podłodze całymi dłońmi. Gdy ci się uda (niekoniecznie od pierwszego razu, to ćwiczenie często wymaga kilku prób), prostuj maksymalnie nogi w kolanach – aż poczujesz drżenie bioder i ud. Powtórz 3-5 razy.

 

 

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.

Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.