Płaski brzuch

gimnastyka2_PLJechałam na dół windą, patrząc z niepokojem na zegarek, kiedy dosiadła się sąsiadka. Rozmawiałyśmy o parszywej pogodzie, jak to w windzie. Przypatrywała mi się przy tym uważnie. Dotarłyśmy na parter. Rozstając się ze mną, zamiast „do widzenia”, powiedziała ni w pięć, ni w dziewięć – Gratuluję! Mąż pewnie szczęśliwy… – i pognała do metra. Ja, nieco wolniej, bo ze zdziwienia zapomniałam, że się spieszę, skierowałam się na przystanek tramwajowy. W tramwaju jak zwykle o tej porze dziki tłok, a tu cud nad cuda! Jakaś kobieta ustąpiła mi miejsca. Wcale chyba nie młodsza…

Dopiero w pracy, zahaczywszy wzrokiem o lustro wiszące w przedsionku, połapałam się, w czym rzecz. Po raz pierwszy tej jesieni założyłam ocieplany, zeszłoroczny, dość obcisły płaszcz. A w tym płaszczu – o zgrozo! – najpierw szedł mój brzuch, a dopiero potem reszta mnie… No tak, wszystko jasne! Te baby po prostu myślały, że jestem w ciąży – opowiedziałam tę wesołą przygodę przyjaciółce i współpracownicy, która właśnie weszła w progi biura. Zdjęłam już płaszcz i podziwiałam swój brzuch w lustrze. Cały czas był doskonale widoczny, gdyż miałam na sobie obcisłą kieckę z dzianiny. – Od czego mnie tak wzdęło na litość boską? – zastanawiałam się głośno.

– Jesteś pewna, że to wzdęcie, a nie warstwa tłuszczu po prostu? – niedelikatnie spytała Ania.

– No wiesz! – oburzyłam się. – Tę kieckę kupiłam miesiąc temu i jak ją mierzyłam, żadnego brzucha nie było, nie wzięłabym jej przecież, gdybym wyglądała tak jak teraz! Przecież to niemożliwe, żeby w miesiąc tak utyć!

– Możliwe, możliwe – pokiwała głową Ania. – Ruszasz się ostatnio mniej, może nie?

Fakt. Jeszcze we wrześniu nie spotkałabym tej sąsiadki w windzie, bo schodziłabym po schodach I wchodziłabym też na to moje piąte piętro. Ale od paru tygodni jakoś na nic nie mam siły. I nie jechałabym tramwajem, tylko te parę przystanków przeleciałabym pieszo. Tyle, że w ostatnich tygodniach z trudem wstaję, więc mam mniej czasu… No i pogoda do spacerów nie zachęca. Leje i leje... Ale tak mam co roku i nigdy mi się coś takiego na brzuchu nie robiło!

– Latka lecą… – pokiwała Ania głową złowieszczo. – Metabolizm ci się z wiekiem zmienia, spalasz wolniej niż kiedyś. Lepiej pozbądź się tego brzucha przed świętami, bo wtedy jeszcze na dodatek będziesz więcej jeść, nie wierzę, że sobie odmówisz… I jak będziesz wyglądać w sylwestra?

– Rany, faktycznie! – przestraszyłam się. Święta mieliśmy spędzić u teściowej, takie staropolskie, u niej się wtedy praktycznie nie wstaje od stołu. W dodatku rewelacyjnie gotuje, święty by sobie nie odmówił… – To co mam robić? Znasz jakąś dobrą dietę?

W tym momencie weszła nasza koleżanka, jak zwykle spóźniona. Zamiast się rozbierać, spojrzała na mnie i zaczęła wyć z radości: – Hihihi… Hihihi… Wyglądasz jak pyton, normalnie jak pyton! Taki nażarty, wiesz? Hihihi… Wczoraj takiego widziałam na Animalsie, wszędzie cienki i gruby w środku…

Nie zdzieliłam jej niczym wyłącznie dlatego, że pojawił się również szef i wszystkie uciekłyśmy za swoje biurka. Ja najszybciej, bo chciałam ukryć ten nieszczęsny brzuch, podkreślany przez zdecydowanie nieodpowiednią dla brzuchatej baby kieckę. Siedząc, czułam wyraźnie, jak zwał tłuszczu układa mi się na udach… Szczęście, że nie sięga jeszcze kolan, choć już niewiele mi do tego brakuje… – dołowałam się, zamiast pracować. Anka pracowicie stukała w komputer. W porze lunchu stwierdziłam, że dam sobie spokój z zjedzeniem.

– Nie o to chodzi, żebyś nie jadła – wyjaśniła Anka, stanowczo ciągnąc mnie w stronę stołówki. – Tylko o to, żebyś spalała. I to jeszcze dokładnie w tym miejscu – dźgnęła mnie w brzuch. – Bo ten tłuszcz wlazł ci głównie tutaj, resztę masz raczej w porządku. Większość z nas nie tyje równomiernie, tylko w jednych miejscach bardziej, w innych mniej…

– A jak mam spalać tylko tutaj? – zdziwiłam się, zamawiając cienką zupkę.

– Gimnastyką! Taką tylko na brzuch, choć robiąc ją, ruszasz właściwie wszystkie mięśnie. Ale najintensywniej te brzuszne, zobaczysz, że pomoże! O, tutaj masz opis – wyciągnęła z torebki kartkę. – Wrzuciłam w komputer i wydrukowałam.

– I to wystarczy? – oglądałam kartkę uważnie. – Tylko 8 ćwiczeń? Nie lepiej zapisać się na siłownię?

– Będziesz szukać pretekstów, żeby nie pójść – przestrzegła mnie przyjaciółka. – Będzie ci lało, wiało albo za późno wyjdziesz z pracy, albo zakupy, albo wywiadówka u Małgosi w szkole… Znam to z autopsji! A tak, zajmie ci to do 40 minut dziennie w domu. Nie mówiąc już o forsie. Chyba nie cierpisz na nadmiar gotówki? Zwłaszcza przed świętami?

– Pewnie, że nie – mruknęłam.

– No właśnie! Tylko pamiętaj – musisz te ćwiczenia robić konsekwentnie codziennie, a jak dasz radę, to i dwa razy dziennie. I żadnego nie omijaj. Mięśnie brzucha poukładane są jak wstęgi – pionowo i ukośnie. Pracując tylko nad jedną ich grupą, możesz doprowadzić do nadmiernego jej rozwinięcia w stosunku do reszty i zniekształcenia brzucha. Zacznij od pięciu i dziesięciu, tak jak masz tam napisane, a potem codziennie dodawaj po jednym – zamiast pięciu sześć, zamiast dziesięciu jedenaście… Wystarczą trzy tygodnie, a durna Baśka zamiast chichotać zzielenieje na twój widok w tej kiecce… I nawet święta ci nie zaszkodzą. Ja ćwiczę i co? Widzisz u mnie jakiś brzuch?

Nie widziałam. Anka w przeciwieństwie do mnie brzucha nie miała. Też tak chciałam, więc zaczęłam ćwiczyć i byłam konsekwentna. Dopingowały mnie dwie rzeczy. Pierwsza – nie cierpię się katować dietami, choć jednak zaczęłam bardziej uważać na to, co jem i ograniczyłam słodycze. A druga – złośliwy chichot koleżanki. Owa durna Baśka w zeszłym roku na wigilijnym wieczorku w biurze, na który zaproszono również małżonków, zalała się i kokietowała mojego męża. Bez rezultatu, ale strzeżonego… Ona od czasu rozwodu rwie wszystko, co jej pod rękę podejdzie i to coraz bardziej desperacko. A jak nie ona, to może się trafić jakaś inna bez brzucha… Lepiej się go pozbyć jak najprędzej.

I udało się… Pozbyłam się brzucha, ale nie zarzuciłam ćwiczeń, boję się, żeby nie wrócił. Mięśnie mam tam znowu twarde i ujawniła się moja talia. I, niestety, nikt mi już nie ustępuje miejsca w tramwaju, chociaż dalej nim jeżdżę, bo pogoda wciąż paskudna. Ale to akurat jakoś przeżyję. Niech nie ustępują jak najdłużej!

cwiczenia0001_PL

Usiądź na krześle, kolana rozsuń maksymalnie na boki. Dłonie spleć na karku i pochylaj tułów tak, aby łokcie znalazły się poniżej kolan. Wytrzymaj do 10 sekund, potem wolno się prostuj. Powtórz 5 razy. Pozbywasz się wałeczków tłuszczu pod biustem.

cwiczenia0002_PL

Połóż się na plecach, nogi oprzyj o wersalkę lub fotel, dłonie spleć na karku. Z tej pozycji unoś barki w stronę kolan, jak najwyżej potrafisz. Wytrzymaj tak, licząc wolno do pięciu i połóż się z powrotem. Powtórz 5 razy. To ćwiczenie likwiduje tłuszczyk w górnej części brzucha.

cwiczenia0003_PL

Połóż się na plecach, ramiona rozłóż na boki. Złączone nogi unoś do góry, by znalazły się prostopadle do tułowia. Licz do dziesięciu, potem wolno opuszczaj nogi. Powtórz 5 razy. Wzmocnisz mięśnie brzucha w jego dolnej części.

cwiczenia0004_PL

Usiądź, uginając nogi w kolanach – kolana jak najbliżej klatki piersiowej. Następnie energicznym ruchem wyrzucaj nogi do przodu, prostując je tuż nad podłogą, równocześnie odchylając tułów do tyłu. Wytrzymaj około 10 sekund i wróć do pozycji wyjściowej. Powtórz 5 razy. To ćwiczenie wzmacnia górne i dolne mięśnie brzucha.

cwiczenia0005_PL

Połóż się na plecach, nogi ugnij w kolanach, stopy oprzyj o podłogę. Dłonie spleć na karku, Powolutku unoś tułów do góry i równie powoli opadaj z powrotem. Powtórz 10 razy. To ćwiczenie wzmacnia górne i dolne mięśnie brzucha.

cwiczenia0006_PL

Połóż się na plecach, z nogami w szerokim rozkroku. Ramiona spleć na karku. Unoś tułów i wykonuj skłon do prawej nogi, równocześnie dotykając lewym łokciem prawego kolana i wracaj do pozycji wyjściowej. Następnie wykonaj skłon do lewej nogi, dotykając prawym łokciem lewego kolana i znowu się połóż. Powtórz po 5 razy dla każdej strony.

cwiczenia0007_PL

Połóż się na plecach, ramiona rozłóż na boki i unieś nad podłogę złączone nogi wyprostowane w kolanach. Przekładaj nogi raz na lewą, raz na prawą stronę, równocześnie unosząc tułów i starając się dotknąć stopami dłoni – raz lewej, raz prawej. Powtórz po 5 razy dla każdej strony.

cwiczenia0008_PL

Połóż się na plecach, nogi ugnij w kolanach, stopy oprzyj o podłogę, dłonie spleć na karku. Unoś równocześnie prawy łokieć i lewe kolano i staraj się je zetknąć. Wróć do pozycji wyjściowej. Potem zrób to z lewym kolanem i prawym łokciem. Powtórz po 5 razy dla każdej strony. Ćwiczenia 5., 6. i 7. usprawniają mięśnie skośne brzucha.

 

 

Oficjalna strona magazynu "Natura i Ty" wydawanego przez Centrum "REA" od 2008 roku.

Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska. All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.